Strona główna » Aktualności ze świata » Alkohole Azji – Krew i jad węża

Alkohole Azji – Krew i jad węża


Koreańskie żmijówki „sodżu", wietnamskie wódki z krwi węża, zwane z angielska snake blood czy tradycyjne chińskie snake wine to trunki nie dla słabeuszy. Od wieków cieszą się popularnością wśród poszukiwaczy mocnych wrażeń, rzadziej wśród koneserów. Częściej budzą odrazę niż ciekawość. Polowaniami na węże oraz produkcją i sprzedażą „gadziego" alkoholu zajmują się dziesiątki tysięcy rodzin w całej południowej Azji. Czytaj dalej


Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Dostępność: Mniej niż 24 szt.
329,00 zł

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

W Wietnamie kłusownicy dosłownie przetrzebili populację węży, masowo wykorzystywanych do produkcji wódek i win. Dlatego na przykład w Hanoi pod koniec lat 90. XX wieku nastąpiła inwazja szczurów, które straciły swoich naturalnych wrogów. Władze zakazały polowań na węże, a część domorosłych gorzelników musiała zejść do podziemia. Powodem ekologicznej katastrofy był masowy przemyt wietnamskich gadów do Chin, gdzie jest na nie ogromny popyt i gdzie – jak wiadomo – są głównym surowcem do produkcji leczniczych mikstur na bazie alkoholu. W Wietnamie, tak samo jak za Wielkim Murem, produkuje się wiele rodzajów snake wines, którym przypisuje się właściwości lecznicze.

Mocne dla mocniejszych

„Gadzie” napitki powstają najczęściej poprzez zalanie martwych, oczyszczonych z trzewi i serc, węży wysokoprocentowym ryżowym alkoholem. Ciała zwierząt fermentują w nim przez okres od kilkudziesięciu do 100 dni. Wielu Azjatów uważa, że im dłuższy czas „leżakowania”, tym trunki zacniejsze. Te ponad trzydziestoprocentowe mikstury można kupić na każdym targu lub dworcu. Sprzedawane są zwykle w wielkich butlach albo słojach, które wypełniają po brzegi martwe ciała gadów. Bywa, że w jednym naczyniu z mętnym żółtawo-zielonym czy też brązowym trunkiem znajdzie się pojedyncza, okazała sztuka. Częściej jednak w butelce azjatyccy gorzelnicy topią nawet do 10 rozmaitych węży. W naczyniach można znaleźć też skorpiony, pająki albo mrówki, a do tego rozmaite korzenne i ziołowe dodatki.

Do picia azjatyckich wynalazków przydaje się nie tyle mocna głowa, ile przede wszystkim mocne nerwy lub przynajmniej brak awersji do gadów. W Polsce wietnamskie, kambodżańskie, laotańskie lub chińskie „wężowe” trunki znane są raczej z opowieści turystów i podróżników niż ze sklepowych witryn czy barowych pólek. Mowa o tych tradycyjnych, wytwarzanych w wielu azjatyckich wioskach, nie na skalę przemysłową. Służby sanitarne wielu europejskich krajów zabraniają handlu alkoholami pochodzącymi z wietnamskich manufaktur czy chińskich targów. Na Zachodzie powszechnie dostępne są jednak tzw. żmijówki, zwłaszcza te, wytwarzane przez koreański monopol. Jako produkty komercyjne stanowią złagodzoną wersję oryginalnych trunków typu snake vodka lub snake wine. Do znanych marek należą od lat: Paemsul, Pulrosul czy Sinyangsul. To wódki wytworzone z ryżu, o różnych smakach i różnej mocy (od 24 do 60%), które powstają przez zalanie żmij alkoholem.

W Wiosce Węży

Dla milionów mieszkańców południowej Azji węże stanowią sedno kulinarnej i gorzelniczej tradycji. W wielu kulturach, nie tylko azjatyckich, są synonimem potęgi i siły przetrwania. Chińczycy, Koreańczycy czy Wietnamczycy wierzą w cudowną moc gadziej krwi i jadu, dlatego specjalizują się w produkcji przeróżnych alkoholowych mikstur, które polecane są jako leki zwalczające rozmaite dolegliwości, np. reumatyzm czy choroby żołądka, ale też jako afrodyzjaki i źródło wiecznej młodości.

Za turystyczną mekkę, w której można spróbować prawdziwej wietnamskiej ryżowej wódki z krwią węża lub tradycyjnego wina z wężem, uchodzi Snake Village, dzielnica-labirynt, położona na obrzeżach Hanoi. W Snake Village pełno jest niewielkich, przydomowych restauracji, w których serwuje się wyłącznie potrawy i trunki z kilkudziesięciu gatunków węży, w tym wielu jadowitych. Wytrawni podróżnicy twierdzą, że tylko w tym miejscu można być uczestnikiem tradycyjnego kulinarnego misterium.

Gadzie menu

W lokalach Snake Village różne zabójcze gatunki przetrzymywane są na widoku, w klatkach, wystawionych na dziedzińcach. Każdy klient może sam wybrać tę sztukę, którą chce zjeść. Największe wzięcie mają te, które budzą grozę. W Snake Village najczęściej pod nóż idą kobry, które jako rarytas są dość drogie. Na oczach gości obsługa restauracji zabija zwierzę, spuszcza z niego krew i żółć do naczyń z ryżową wódką, potem oddziela mięso od skóry. Świeżą krew, zmieszaną z wódką, trzeba jak najszybciej wypić. Do takiego drinka wrzuca się często bijące wciąż serce węża. Degustacja trunku poprzedza właściwą biesiadę, podczas której podawane są przeróżne potrawy – na przykład galaretowata zupa z węża, sajgonki, mięsne kuleczki, sałatki. Najczęściej serwowane dania pochodzą z rusztu lub przyrządzane są na parze. Nic nie może się zmarnować, nawet wężowa skóra, z której powstają opiekane chrupiące przysmaki, zwane przez cudzoziemców chipsami.

Moc według Chińczyków

Wyobraźnia chińskich gorzelników nie zna granic. Wrzucają do butelek ze snake wine, co się tylko da – skorpiony, pająki itp. W restauracjach za Wielkim Murem serwowanych jest kilkadziesiąt rodzajów rozmaitych trunków. Trzeba uważnie czytać etykiety. Chińskie alkohole są mniej klarowne. Zawierają zbyt dużo osadu.

Azjaci wierzą, że snake wine czyni człowieka silnym, że regularnie spożywane przedłuża życie i młodość. Miksturom z gadów i wysokoprocentowego alkoholu przypisuje się wiele właściwości leczniczych – podobno nawilżają skórę, poprawiają apetyt, wzmacniają kości, ścięgna i mięśnie, są dobre na porost włosów, a nawet zwalczają stres i łagodzą ból. Ile w tym prawdy, nie wiadomo. W każdym razie turyści z Zachodu gotowi są zapłacić każdą cenę, nawet 80 dolarów za butelkę wina z kobry, by tylko mieć co wspominać z podróży do Azji.

Źródło: Ewa Sosnkowska
Portal
Gastrona.pl

Świat Alkoholi nr 6(20) listopad 2005

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *