Strona główna » Blog eksperta » Anielski mazurek

Anielski mazurek


Rocznik nieparzysty, a czerwiec w pełnym rozkwicie…. Trudno się zatem dziwić, że w ręku znów znalazły się karty pokładowe z finalnym oznaczeniem „Bdx”. Wszak nie ma co się lenić, i znów nadszedł czas by ruszyć na targi Vinexpo. Ta organizowana … Czytaj dalej


Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Rocznik nieparzysty, a czerwiec w pełnym rozkwicie…. Trudno się zatem dziwić, że w ręku znów znalazły się karty pokładowe z finalnym oznaczeniem „Bdx”. Wszak nie ma co się lenić, i znów nadszedł czas by ruszyć na targi Vinexpo. Ta organizowana co dwa lata impreza skupia wszystkich, którzy nie tylko szukają nowych kontaktów handlowych z całego świata, lecz przy okazji chcą pobuszować w wolnej chwili po zakątkach najbardziej prestiżowego regionu winiarskiego Francji, a właściwie – w ogóle.

Zatem przy pierwszym haśle zaproszenia, wraz z towarzyszem niedoli skrzętnie skorzystaliśmy z gościnności chateaux ulokowanych w sercu apelacji Saint Emilion, których nazwy wywołują dreszczyk emocji u każdego, któremu wina Bordeaux są bliskie podniebienia. Co zorientowanych może zaskoczyć, tym razem nie będę się rozpisywał o wizycie w Chateau Pavie, w którym miałem już okazję gościć nie raz, a którego klasę win potwierdzono finalnie pięć lat temu, przenosząc je do najwyższej możliwej klasyfikacji Saint Emilion, czyli 1er Grand Cru Classe „A”. Tym razem, moim bohaterem będzie ich sąsiad, a jednocześnie drugie z dwóch chateaux, które w tych samych okolicznościach podzieliło los pierwszego z wymienionych. A nazywa się… Chateau Angelus!

Z tą posiadłością spotykałem się nie raz i nie dwa. Zarówno w ich progach, jak i na polskiej ziemi. Jak dziś pamiętam degustację, prowadzoną bodajże szesnaście lat wstecz, przez właścicieli Chateau Angelus i Chateau Palmer, czyli 3-go Grand Cru Classe z Margaux. W przepięknych okolicznościach hotelu Bristol w Warszawie, panowie zaprezentowali po pięć roczników swoich perełek, okraszając je stosownymi historiami i komentarzami. Jakby tego było mało, wieczorem podniosłem rękawicę jeszcze kolejnych trzech roczników. Bizancjum i nirwana… Po prostu i dosłownie!

Poprzednim razem zajrzałem do nich wiosną, w ramach degustacji en primeur. Jednak tamte okoliczności to gorączka, pośpiech i tłumy nam podobnych. Tym razem, oprócz nas i gospodarza, nie było nikogo. Skierowaliśmy się zatem w kierunku widocznych z daleka pięknych dzwonów, zawieszonych nad dachem zamku. A gdy przybyliśmy, zagrały nam… „Mazurka Dąbrowskiego”! Wrażenie pierwszej wody, no i rzecz jasna kolejne, które na zawsze będzie mi towarzyszyć myślom o Angelus. Jego nazwa i znak rozpoznawczy, czyli dzwon widniejący na etykiecie, bezpośrednio nawiązują do siebie. Otóż w winnicach, gdzie dziś stoją zabudowania posiadłości, słychać było dzwony trzech leżących w okolicy kościołów, wzywających wiernych trzy razy dziennie na „Anioł Pański”. Dla mnie, ta starodawna historia też już teraz ma swój własny, niezapomniany dźwięk i smak. Smak win doskonałych tak samo, jak wrażenia, których zapomnieć po prostu nie wypada.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *