Strona główna » Blog eksperta » Buenos aires Señor…

Buenos aires Señor…


Wśród wszystkich najważniejszych odmian świata, chyba żadne inne nie zmienia swojego oblicza tak bardzo, jak Malbec. W swojej francuskiej, gaskońskiej ojczyźnie, jego oblicze, mimo że pełne sexapealu, trudno uznać za szablon winnego hedonizmu. Raczej gra w dość poważnych rejestrach wrażeń … Czytaj dalej


Dostępność: Więcej niż 24 szt.
49,99 zł

Dostępność: Więcej niż 24 szt.
54,99 zł

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Wśród wszystkich najważniejszych odmian świata, chyba żadne inne nie zmienia swojego oblicza tak bardzo, jak Malbec. W swojej francuskiej, gaskońskiej ojczyźnie, jego oblicze, mimo że pełne sexapealu, trudno uznać za szablon winnego hedonizmu. Raczej gra w dość poważnych rejestrach wrażeń i odczuć. Tu trochę ziemistości, tam trochę tapenady, a to wszystko podkręcone świeżym, chrupkim owocem. Tymczasem…

 

….w swojej zamorskiej, argentyńskiej nowej „ziemi obiecanej”, Malbec zazwyczaj kojarzy nam się z obfitością, czasem wręcz rozpasaniem i rubensowskim spojrzeniem na kanon piękna. Czy słusznie? Poniekąd tak. Jednak z każdym dniem coraz mniej. Główną rolę grają tu dwa czynniki – rosnąca rola regionów i siedlisk o chłodniejszym, czyli raczej ciepłym charakterze klimatu oraz fala winiarzy starających się zbliżyć jak najbardziej do europejskiego oryginału. Taki obrót spraw gwarantuje na pewno pięknie rozwijający się wachlarz stylistyk produktów finalnych. No bo jak tu porównać wino z jednych z najwyżej położonych na świecie winnic, dajmy na to Uco Valley lub Tupungato, z winami pochodzącymi z Patagonii czy np. równin Mendozy? Sam punkt wyjścia, czyli natura, po prostu musi odcisnąć swoje piętno. A dodając do tego jeszcze różnorodność pomysłów winiarzy, mamy gotowy kalejdoskop efektów końcowych.

 

Jasna sprawa: pluszowy, gęsty, konfiturowy, czasem wręcz nalewkowy sznyt nadal święci triumfy. Z prostego powodu – bo my, konsumenci, po prostu tego chcemy. Jednak dla tych, którzy szukają swojego ulubionego wzoru, droga dotarcia do niego poprzez poznanie wszystkich możliwości, staje się coraz dłuższa. Za to jak bardzo ciekawa, i oczywiście smakowita. A przecież cała zabawa jest w „gonieniu króliczka”. Nieprawdaż? Zatem – do pracy Rodacy!

 

Autor: Tomasz Kolecki

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *