Strona główna » Blog eksperta » Concours de Mellieur Sommellier d’Europe Starsbourg 2010

Concours de Mellieur Sommellier d’Europe Starsbourg 2010


Na wyprawę po “złote runo”  ruszyłem uzbrojony nie tylko w wiedzę, ale i doświadczenie zdobyte podczas poprzednich mistrzostw Europy i Świata, na których miałem zaszczyt reprezentować naszą piękną ojczyznę.  Pełen nadziei i dobrych myśli, ostanie chwile podróży samolotem a następnie TGV do Strasburga,  poświęciłem na powtórki informacji i relaks przed bojem, który miał się rozpocząć zaledwie godzinę po planowanym przybyciu do „miasta tysiąca kościołów”. Dzięki nieoczekiwanej postawie Air France,... Czytaj dalej

Na wyprawę po “złote runo”  ruszyłem uzbrojony nie tylko w wiedzę, ale i doświadczenie zdobyte podczas poprzednich mistrzostw Europy i Świata, na których miałem zaszczyt reprezentować naszą piękną ojczyznę.  Pełen nadziei i dobrych myśli, ostanie chwile podróży samolotem a następnie TGV do Strasburga,  poświęciłem na powtórki informacji i relaks przed bojem, który miał się rozpocząć zaledwie godzinę po planowanym przybyciu do „miasta tysiąca kościołów”. Dzięki nieoczekiwanej postawie Air France, linii kolejowych i kierowcy autokaru, czyli absolutnemu braku strajków, dotarłem na miejsce o czasie. Zawody i hotel zostały zlokalizowane na luksusowych łodziach, regularnie pływających po rzekach naszego kontynentu. Mój okręt nazywał się obiecująco – „Europe”. A więc: do boju!

Na początek – degustacje „w ciemno” na czas. Dwa wina, 10 minut, język do wyboru: angielski lub francuski, o ile nie jest językiem oficjalnym kraju kandydata. Wina niosły wiele skojarzeń. Słowem – jest dobrze! Dwie kartki formatu A4 zapisały się same… Kolejna konkurencja – alkohole mocne. Trzy alkohole i trzy minuty na identyfikację, podanie nazwy, typu i bazy trunku. I tu pierwsze schody. Niby wszystko jasne, ale nie do końca. Po zawodach kombinacji padających w kuluarowych rozmowach było tyle, ilu kandydatów. Ja postawiłem na francuski likier ziołowy, jamajski rum i francuską gronową eaux-de-vie, czyli z grubsza brandy zanim będzie starzona.

Teraz czas na moją koronną konkurencję – test pisemny. Pytania otwarte i zamknięte. Po szybkim przewertowaniu około dwudziestu stron, na mojej twarzy pojawił się nieśmiały rogal. Bo niby jak miałem zareagować widząc, między innymi, pytania o Forditas i Maslac, Valtellinę, czy regiony południowej Europy. Jest dobrze! Uśmiech lekko „sponiewierały” pytania o rdzenne odmiany chińskie, czy japońską nazwę grzyba fermentującego żółtą sake… Nie ma co marudzić, trzeba było wiedzieć. I znów przykładałem ucha, by dowiedzieć się, co tam słychać u innych. Nie jest źle. Wielu zatkały pytania, które dla mnie wydawały się „bułką z masłem”. Nadzieje rosną!

Ostatnia konkurencja przed wyborem finałowej dziesiątki, czyli praktyka. Brali nas jak żołnierzy z Westerplatte  – po czterech na raz. Każdy miał swoją komisję i oddzielone stanowisko. Mój sędzia – mój idol! Najmłodszy w historii Mistrz Świata i Europy! Enrico Bernardo! Italia! Zadanie: dwie i pół minuty na serwis starego białego porto zamkniętego lakowym kapturkiem, dla ośmiu osób. Jest dobrze! Tylko po co te nerwy? Nim wyszedłem z sali, już widziałem kilka zgubionych punktów. Kilka. U pozostałych z mojej czwórki tylko jeszcze jeden wiedział, jak to trzeba było zrobić. Pozostali nie stukali. Słyszałem. A powinni…

Na ogłoszenie top ten musieliśmy poczekać do wieczora. Nareszcie! Są wyniki! I pierwsze zaskoczenie. Wybrali tylko ośmiu! Tylko dlaczego? Bo potem była pustka? A może potem było gęsto i ciężko było zdecydować, kogo wybrać? Widząc kto, oprócz mnie, był „poza burtą” stawiam na to drugie. Bo jeżeli czterech byłych finalistów poprzednich mistrzostw tonęło razem z resztą, to raczej ciężko spodziewać się, że nagle zapomnieli co i jak…  Nieważne! Ważne, że mimo najlepszego występu w życiu, zabrakło miejsca dla mnie.

Teraz nie pozostaje nic innego, jak znaleźć czas i sponsora. Tak właśnie – sponsora. Praktycznie każdy, kto się w zawodach liczy takiego ma. Takiego, który wyłoży środki na żółte sake, na czas, na książki, na przygotowanie się na trzysta procent, które pozwolą mi wygrać jeszcze raz w Polsce i wreszcie osiągnąć coś w tej dziedzinie dla naszego młodego w niej kraju na Mistrzostwach w 2013 roku w Tokio.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *