Strona główna » Blog eksperta » Czego tylko sobie życzę…

Czego tylko sobie życzę…


Stuknęła kolejna wiosenka na karku. Najwyższy czas zacząć skronie barwić i powoli, lecz co raz intensywniej pomyśleć o czerwonym samochodzie. Co prawda – czasu jeszcze uczciwa dawka do przełomu, lecz bliżej tam, niż do ”wieku chrystusowego”… Czytaj dalej

Stuknęła kolejna wiosenka na karku. Najwyższy czas zacząć skronie barwić
i powoli, lecz co raz intensywniej pomyśleć o czerwonym samochodzie. Co
prawda – czasu jeszcze uczciwa dawka do przełomu, lecz bliżej tam, niż
do ”wieku chrystusowego”…
 

Wiele razy, tak przed mikrofonem, jak i oko w oko, zadawano mi pytania: jakie wino jest najlepsze, o jakim marzę, jakie zabrałbym na bezludną wyspę? Problem jest zawsze ten sam i odpowiedź także: JEDNO?! Tak się nie da! To niemożliwe! Przecież monotonia może zabić największe uczucie! Nawet najlepsze Rieslingi, Gruner Veltlinery, Amarone i Barolo, muszą czasem poprzeplatać się, dla odświeżenia spojrzenia i wzbudzenia tęsknoty, z wszelkiej maści krewnymi z obu półkul. W każdym kolorze. W każdym smaku. Z bąbelkami i bez…

Cóż to za pieski los, każąc żyć z jednym tylko spośród moich ulubieńców? To wręcz niehumanitarne żądać takiej ascezy, w świecie mamiącym różnobarwnością. Tak nie wolno! I nigdy nie zamierzam mieć takich imaginacji, by wskazać jedno-jedyne. To nie ta dziedzina. Po raz wtóry zatem odpowiadam, ale także apeluję: życzcie sobie wszystkiego, byle nie jednego wina na całe życie. Nawet, gdyby codziennie obiecali mi flaszkę DRC – zdania nie zmienię! 

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *