Strona główna » Blog eksperta » Gdzie leży klasyka?

Gdzie leży klasyka?


Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Ledwie uporałem się ze wspomnieniami po niemieckich wrażeniach czerwca, próbując je przepleść wyrywkowymi spojrzeniami na Grecję, tradycyjnie już Piemont i znów Nową Zelandię, a życie napisało swój scenariusz. O tej porze roku moje myśli, … Czytaj dalej

24,99 zł

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Dostępność: Więcej niż 24 szt.
449,00 zł

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Ledwie uporałem się ze wspomnieniami po niemieckich wrażeniach czerwca, próbując je przepleść wyrywkowymi spojrzeniami na Grecję, tradycyjnie już Piemont i znów Nową Zelandię, a życie napisało swój scenariusz. O tej porze roku moje myśli, oprócz bieli, rzadko wędrują na inne kontynenty. Tamtejsze czerwienie wydają się na pierwszy rzut nosa zbyt obfite, rysowane gruba kreską i treściwe za dwóch. Tymczasem…

Już kolacja u znajomych przypomniała mi o fakcie oczywistym, lecz jakoś wciąż wypadającym z głowy. O Kalifornii! Jako że są jej wielbicielami przez duże „W”, i spędzają tam tak dużo czasu, ile tylko mogą, czyli wielokrotne więcej od przeciętnej, do wspólnej biesiady przygotowali wina swoich ulubieńców z Sonoma, których win daremnie szukać w naszym kraju. Po prostu – nie wystarcza flaszek na eksport do tak odległych krajów, jak Polska. A szkoda. Elegancja ich Chardonnay i Pinot Noir, wręcz klasyczny profil godny pierwowzoru, od razu i na zawsze wbiły ich stemple w moją głowę.

Jakby tego było mało, dziś miałem szansę uczestniczyć w degustacji prowadzonej przez kolejnego z tamtejszych śmiałków, a historia powtórzyła się w niemal ten sam sposób. I nie szło tylko o charaktery win jako takich, lecz po raz kolejny o ich odwzorowanie konkretnej części stanu. A to, że Kalifornia potrafi dostarczyć skrajnie różnych warunków klimatycznych i glebowych, i to na małym dystansie, żadna tajemnica nie jest już od dawna. Skrajnym przykładem były ostatnie dwie butelki – Syrah solo, oraz połączony z Grenache. I wierzcie mi lub nie, a wiem to na pewno, nie byłbym jedynym zastanawiającym się, któryż to rodański producent stworzył te dzieła.

I tu, pamiętając ewolucję win europejskich, pytam się po raz kolejny: gdzie leży klasyka? Na dzień dzisiejszy, wydaje mi się, że i tu, i tam… I raczej coraz mocniej nie tylko w Europie i Ameryce Północnej.

Autor: Tomasz Kolecki

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *