Strona główna » Blog eksperta » Gdzie one są?

Gdzie one są?


Moje nogi… Po czterech dniach niezliczonych spotkań, degustacji, rozmów i wydarzeń, kategorycznie stwierdziły, że na razie nie chcą mnie znać… A niby co miałem zrobić? Przecież skoro jest marzec, to wyprawa na ProWein – targi wina w Düsseldorfie są rzeczą … Czytaj dalej

Moje nogi… Po czterech dniach niezliczonych spotkań, degustacji, rozmów i wydarzeń, kategorycznie stwierdziły, że na razie nie chcą mnie znać… A niby co miałem zrobić? Przecież skoro jest marzec, to wyprawa na ProWein – targi wina w Düsseldorfie są rzeczą tak normalną, jak wdech i wydech. Swoją drogą, gdy sobie przypomnę, jak wyglądały dekadę temu, gdy przyjechałem tam po raz pierwszy, do aktualnego stanu, może przyprawić o zawrót głowy. Bezceremonialnie przejęły pałeczkę największych targów wina w Europie, rozrastając się do gigantycznych kształtów i niebotycznych liczb producentów i flaszek, które ze sobą przywieźli.

Najfajniejsze jest to, że wraz ze wzrastaniem gabarytów, ProWein sam w sobie, wewnętrznie, staje się imprezą coraz bardziej kolorową i szczegółową. Oprócz całych pawilonów zagarniętych przez największych graczy – Francję, Włochy, Hiszpanię, Portugalię i oczywiście Niemcy, inne kraje też wystawiają się po raz pierwszy, lub powiększają swoje reprezentacje. Austria opanowała jeden z pawilonów. To samo uczyniły kraje zza mórz i oceanów, ale najfajniejsze było móc zobaczyć wielu zawodników z Grecji, Gruzji, Węgier, a także Macedonii, Słowenii, Chorwacji, Serbii, nie zapominając choćby o Szwajcarach, Ukraińcach i Kanadyjczykach. Krótko mówiąc, pomimo pominięcia w spisie jeszcze kilku krajów –  cały winiarski świat zjawił się na niemieckiej ziemi.

No, prawie. Naszych winiarzy, oprócz wyjątków, niestety jeszcze nie widać. Widać za to Polskę. Nie tylko dzięki owym wyjątkom, zwłaszcza w sekcji mocniejszych trunków, lecz choćby dzięki portugalskiemu regionowi Tejo i Andrzejowi Strzelczykowi, którzy w czasie targów zorganizowali seminarium dla wszystkich chętnych, którzy znają język polski. A jak wiadomo od dawna – co roku jest nas tam wielu. I to się raczej będzie zmieniać tak samo, jak targi. Co widać choćby po ilości oferowanych połączeń lotniczych.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *