Idzie nowe


Wprost po znojach tygodniowego rajdu przez Alzację i Langwedocję, odwiedzając kolejne porty lotnicze na trasie Tuluza - Londyn - Dubaj, dotarłem wreszcie do budzącego się ze snu Melbourne. Jeszcze ostatnia przesiadka, i za ostatnią z trzydziestu sześciu, godzinę, już miałem lądować w epicentrum wydarzeń i stolicy winiarskiej Australii - Adelajdzie. Ulokowany w majestatycznym hotelu Intercontinental, górującym nad centrum miasta, pozostały do pokonania dystans do Adelaide Convention Center trudno nazwać nawet spacerowym, choć po drodze  widoki na powstającą przyszłość – nowoczesny stadion, operę i strefę nabrzeża rzeki poświęconą rozrywce, były bardzo interesujące.

Czytaj dalej

Wprost po znojach tygodniowego rajdu przez Alzację i Langwedocję, odwiedzając kolejne porty lotnicze na trasie Tuluza – Londyn – Dubaj, dotarłem wreszcie do budzącego się ze snu Melbourne. Jeszcze ostatnia przesiadka, i za ostatnią z trzydziestu sześciu, godzinę, już miałem lądować w epicentrum wydarzeń i stolicy winiarskiej Australii – Adelajdzie. Ulokowany w majestatycznym hotelu Intercontinental, górującym nad centrum miasta, pozostały do pokonania dystans do Adelaide Convention Center trudno nazwać nawet spacerowym, choć po drodze  widoki na powstającą przyszłość – nowoczesny stadion, operę i strefę nabrzeża rzeki poświęconą rozrywce, były bardzo interesujące. 

W połowie września bowiem miał miejsce w kalendarzu „Savour” – pierwsze globalne spotkanie, trwające cztery dni, poświęcone winu australijskiemu. Wraz z rzeszą zaproszonych osobistości z całego winiarskiego świata, miałem przyjemność uczestniczyć w tym wydarzeniu. Niezliczone seminaria, panele i degustacje miały na celu tylko jedno – zaprezentowanie całej szerokości nie tylko kondycji producentów wina w Australii, ale i sposobów  komunikowania się australijskiego winiarstwa ze światem, strategii i planów rozwoju, a także obalaniu, nieaktualnych już w większości, mitów i stereotypów. W ciągu tych kilku dni poznałem sekrety lokalnego winiarstwa i rynku lepiej, niż studiując woluminy i materiały dostępne w sieci…

Savour rozpocząłem od seminarium „Myth busters”, poświęconym wielu słowom prawdy o winiarstwie kraju kangura, które w większości nie pokrywały się z mitami, z którymi na co dzień się spotykamy w relacjach w Polsce i innych krajach, a które były aktualne…kiedyś, dawno mniej lub bardziej wstecz. Zarówno prowadzący, jak i zaproszeni producenci i przedstawiciele organizacji winiarskich, raz po raz „demolowali” stereotypy…

Australia dziś to nie tylko część południowa i południowo wschodnia, znana nam najlepiej, choć dość jednak ogólnie. Dziś, zarówno Australia Południowa, jak Wiktoria oraz Nowa Południowa Szkocja, są wewnętrznie podzielone na kilkadziesiąt mniejszych organizmów, dopasowanych precyzyjnie do odmian, które najlepiej odnajdują się w ich terytoriach i klimatach. Od dawna znamy i szanujemy wina z Barossa, Coonawarra, Adelaide Hills, Eden, McLaren, Clare i wielu innych, lecz do gry co raz mocniej wkraczają stare, mniej dotąd znane siedliska, jak i te całkiem nowe, spośród których na pewno warto wymienić choćby Yarra, Fleurieu i Hunter, pomijając wiele tylko ze względu na rozmiar tekstu. Nowym zjawiskiem, którego nie da się nie zauważyć, jest rosnąca jakość, areał i znaczenie win z nowych terytoriów, wśród których Tasmania i Australia Zachodnia z Margaret River najlepiej udowadniają, że wina kontynentu nie tylko różnią się od siebie jak dzień i noc, ale przede wszystkim pokazują wiele barw i stylistyk, z powodzeniem zbliżając się z jednej strony elegancją do europejskich klasyków, a z drugiej – oferując wina wciąż obezwładniające kubki smakowe szczodrością i bezkompromisową atrakcyjnością

Niezwykle ważna i co raz bardziej  precyzyjna jest selekcja odmian dedykowanych do siedliska. To, że Shiraz dominuje uprawy kraju, jest oczywiste i raczej niezmienne. To, że Coonawarra rodzi wyjątkowe Cabernet – także. Bez lęku sięgamy od dawna po Rieslingi z Eden, Barossa i Clare. Nowością jest bez wątpienia to, że najlepsze wina musujące i ciche z odmian Chardonnay, Pinot Noir, a także Rieslingi pochodzące z Tasmanii, to już najwyższa światowa półka. To zaledwie wstęp… Łącznie, w 61 apelacjach uprawiane jest kilkadziesiąt odmian! Nikogo nie zaskakuje obecność Merlot, Semillon, Pinot Grigio, Muscat, Viognier, czy Grenache, lecz już włoski desant, z Sangiovese, Nebbiolo, Fiano i Arneis w szpicy, to całkiem nowa bajka. Plus odmiany portugalskie i środkowoeuropejskie – i mamy naprawdę szeroki wachlarz.

Kolejne seminarium zostało poświęcone aktualnej kondycji gospodarczej i planom rozwoju sektora. Relacjonował prezes potężnej Treasury Wine Estates. To co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, plus wszystko to, co napisałem powyżej, razem składa się na czwartą siłę eksporterską win na świecie, zaraz po „wielkiej trójce”  i najwyższy wskaźnik na świecie – ponad 70% win opuszcza kontynent, głównie do krajów anglosaskich, jednak nowe rynki Europy i Azji zdają się być, także dla samych winiarzy, pieśnią najbliższej przyszłości.


Bardzo ciekawa była dyskusja marketingowa, a w panelu specjaliści międzynarodowej sławy od komunikacji i strategii z kilku kontynentów. Europę reprezentował niezawodny Robert Joseph, twórca londyńskiego konkursu IWSC i naczelny magazynu Meininger’s. W 45 minut zdobyliśmy nowe horyzonty, wiedzę, doświadczenia i pomysły na kolejne kilka lat.. Innym ciekawym panelem był ten, traktujący o prawidłowe współpracy producent – importer, ale także importer – odbiorcy. Przydałoby się tu mieć większość przedstawicieli branży w Polsce, by mogli nieco sprawniej niż dotychczas, wypełniać swoją rolę…

Nie zabrakło także licznych degustacji, w tym win wyjątkowych, ikon i emblematów krajowego winiarstwa, o których częściej się myśli, niż je próbuje… Na początek: ewolucja australijskiego, nota bene – najlepszego poza Europą, Rieslinga z Barossa i Eden, plus porównanie do klasyki. Nader ciekawe! Jeżeli ktoś uważał do tej pory, że dobry Riesling z Antypodów jest krótkowieczny, powinien mocno zrewidować dotychczasowy pogląd. Próbowaliśmy w parach wina jedno – i jedenastoletnie, wszystkie w doskonałej kondycji i klasycznym stadium rozwoju. Czyli, wciąż niezbyt zaawansowanym! Drugi panel zajął Shiraz. Testowaliśmy m.in.  7 składowych win-elementów dla topowego St Hugo, jeszcze przed zestawieniem ich w końcowy efekt. Degustacja win poszczególnych parceli, to zawsze bezcenna porcja wiedzy!

Savour to oczywiście także czas bankietów. Najmocniej zapamiętałem ten zorganizowany w miejskim ratuszu Adelajdy. Pyszne jedzenie, świetne towarzystwo, degustacja i super pomysł na konkurs – zabawę. Przy ogłoszeniu wyników zgadywanki degustacji w ciemno, trzeba było wstać. Po odczytaniu każdego wyniku siadali ci, którzy się pomylili. Razem z kilkoma „cwaniakami” z innych krajów, dzielnie postaliśmy sobie do końca…żeby otrzymać zasłużone brawa od pozostałych. Yes!  

Na długo pozostanie mi także w pamięci degustacja w sali głównej Biblioteki Narodowej w Adelajdzie. Taki zestaw win w jednym szeregu do tej pory tylko mi się śnił… a teraz miałem go przed oczami, nosem i ustami, na jawie! Penfolds Grange, Henschke Hill of Grace, d’Arenberg Dead Arm, Spinifex, Clonakilla, Torbreck Factor i jeszcze 10 innych tej maści. Jak w bajce… Takich porównań nie czyni się zbyt często. Śmiem nawet twierdzić, że to było pierwszym takim! Uczta dla zmysłów, masa doświadczeń i wrażeń.

Główny event zakończył Landmark Tasting w hali głównej Adelaide Convention Center, podczas którego reprezentowali swoje wina producenci ze wszystkich regionów Australii. Przepraszam – wszystkich RÓŻNYCH regionów Australii! Kalejdoskop smaków, wrażeń, rozmowy, informacje. Ciężki, pracowity, ale jakże smaczny i poszerzający perspektywy dzień.

I tak zakończył się Savour, który bez wątpienia powinien odbywać się regularnie, dopóki świat nie zrozumie Australii, jej win i przemian w nich zachodzących. Następnego dnai ruszyliśmy w teren, do Barossa, Eden i innych regionów, ale to już materiał na osobną bajkę.

 

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *