Strona główna » Blog eksperta » Ja wiedziałem, że tak będzie

Ja wiedziałem, że tak będzie


O polskim winiarstwie krążą różne, często sprzeczne ze sobą, lub po prostu mające mało wspólnego z prawdą , informacje. Na pewno wiadomo, że kiedyś istniało. Bez wątpliwości wiemy także, że próbuje się odrodzić. Wielu z nas, polskie wino kojarzy się przede wszystkim z Zieloną Górą, w której rok rocznie odbywa się wspaniały festiwal wina, okraszony barwnym pochodem, zabawą i degustacjami lokalnych wyrobów. Z drugiej jednak strony, mało kto wie, że największym regionem uprawy winorośli w Polsce jest... Czytaj dalej

O polskim winiarstwie krążą różne, często sprzeczne ze sobą, lub po prostu mające mało wspólnego z prawdą , informacje. Na pewno wiadomo, że kiedyś istniało. Bez wątpliwości wiemy także, że próbuje się odrodzić. Wielu z nas, polskie wino kojarzy się przede wszystkim z Zieloną Górą, w której rok-rocznie odbywa się wspaniały festiwal wina, okraszony barwnym pochodem, zabawą i degustacjami lokalnych wyrobów. Z drugiej jednak strony, mało kto wie, że największym regionem uprawy winorośli w Polsce jest Podkarpacie, a Jasło, nieformalna jego stolica winiarska, gości każdej jesieni  producentów zrzeszonych w Konwencie Winiarzy Polskich i fanów ich pasji i jej efektów.
Dziś przedstawię Wam sylwetki „uparciuszków”, którzy próbując spełnić wszystkie, nierzadko dziwne wymogi, naszego prawa, pielęgnują swoje winnice, a rezultaty ich pracy z każdym zbiorem zbliżają się, a właściwe już osiągnęły, poziom międzynarodowy.
Wiktor Szpak to mózg operacji nazwanej „Winnica Jasiel”. Jasiel w staropolskim języku nie znaczy nic innego niż (jak pewnie łatwo się domyśleć) – Jasło. Choć sama winnica jest ulokowana pobliskiej  Jareniówce. Pierwsze winnice, prawie dziesięć lat temu, wzrosły wokół domu, a produkcja niewiele odbiegała standardami od słowa „rustykalna”. Z każdym kolejnym zbiorem jednak umiejętności i jakość owoców rosły bezustannie, i dziś nie zawaham się powiedzieć, że najlepsze polskie wina wychodzą z rąk Wiktora i Elwiry Szpak, która od początku wspiera męża w ciężkich bojach. O ile skłonności właściciela do pracy z naturą, na co dzień nauczyciela przyrody w pobliskiej szkole, są całkiem zrozumiałe, to wsparcie małżonki, nauczycielki gry na fortepianie, w przyziemnych bądź-co bądź pracach, jest już nieco zaskakująca.  Wytrawne wina białe z odmian Muskat Odeski, Seyval Blanc, Bianka, Jutrzenka i kilku innych, to już naprawdę klasa sama w sobie, a likierowe wcielenie Seyval Blanc połączonego z Muskatem, to po prostu jazda bez trzymanki! Wśród moich znajomych winolubów, właśnie te wina biją rekordy „achów i ochów”. A ostatni produkt – polska wersja słynnego „limomcello”, to delicja sama w sobie. Wiem bo sprawdziłem! Właściwie to nawet bardzo sprawdziłem….
A teraz p. Szpakowie przyszykowali nową niespodziankę. Trzy lata wstecz kupili ponad 3ha działkę w Jaśle, na zboczu góry prawie nad samym Wisłokiem.  Ludzie kiwali głowami, że się chłopina porwał, że dziwak. I co? Ciężka praca – karczowanie lasu, formowanie tarasowego zbocza, poprowadzenie szpalerów winorośli właśnie zostało zakończone. Efekt jest po prostu piorunujący! Gdy w ubiegły weekend ujrzałem  gotowe cudo, po prostu zwaliło mnie z nóg! Lecz teraz przynajmniej wiem, że miałem nosa! Od samego początku nazywałem okolice jasła „Polskim Piemontem”, a nowa winnica – „Jasiel II”, bez trudu może konkurować malowniczością i nastrojem z winnicami wokół Alby. Bez dwóch zdań!
Niestety… Najmniej przyjazny pasji państwa Szpaków jest lokalny klimat. Po wspaniałym, cudownym roczniku 2009, te zbiory będą raczej trudne, a na pewno mniejsze. Nie znaczy to jednak, że trzeba się martwić o wina! Wiktor Szpak już nie raz w trudnych dla wszystkich rocznikach udowadniał, kto jest „the Best”. Jeżeli chcecie popróbować polskich win najwyższej próby, to jedźcie tam koniecznie!
 A tymczasem trzeba trzymać kciuki za kolejny rocznik, który pozwoliłby wreszcie wejść „Jasielowi” i kolejnym polskim producentom  na rynek detaliczny. Bo przecież dookoła jest ich wielu – w samej Jareniówce możecie odwiedzić „Winnicę Vanellus”, której właściciele, państwo Czajka, też już mają pierwsze sukcesy w konkursach za sobą. W Jaśle, przy odrobinie szczęścia,  traficie na Romana Myśliwca w jego „Winncy Golesz”, albo sąsiadujących z nim państwa Wawro i ich małą, ale uroczą „Winnicę Ewy”.  Nazwy kolejnych winnic można wymieniać jeszcze długo, ale najłatwiej znaleźć je wszystkie na
WWW.winnicepodkarpacia.pl.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *