Jesienią…


…każdy chyba choć raz wybrał się do lasu. Na spacer, dla widoków, dla zdrowia, a przede zaś wszystkim – dla grzybów. Czytaj dalej

Pewnie na dokładkę, będąc w restauracji, miał się okazję skorzystać z okazji i sięgnął do grzybowego menu. Tylko czym te specjały popijać? Wino jest pomysłem wartym co najmniej tynfa. Trzeba jednak pamiętać, że każdy grzyb, jego forma przyrządzenia i talerzowe towarzystwo, lubią całkiem inne wina. Nie ma to jak prawdziwki. Ta historia nieco się rozrasta. Saute świetnie się znajdą w towarzystwie Pinot Noir, najlepiej burgundzkiego, np. Cote de Beaune Rouge. Dla odważniejszych – Barbera d’Alba. Lżejsze potrawy mięsne z borowikami, cielecina dajmy na to, to królestwo czerwonych cru z Burgundii, wśród których Nuits-Saint-Georges długo prosić się nie da. A gdy na stole zajętym przez kawał wołu tudzież jagnięciny, nieocenionym partnerem do tańca będzie Barbaresco i Barolo, a tuż za nimi szlachetny australijski Shiraz. Clou programu, wręcz grzechem, niewątpliwie jest zakup lub zamówienie białych trufli. I znów skarby Piemontu Barbaresco, Barolo, potowarzyszą im wraz z carpaccio czy mięsiwem na ciepło. Risotto natomiast polubi się z Barberą d’Alba luv d’Asti. Pasta bianca by się chciała zetrzeć z lżejszą materią – San Vincenzo Anselmi , Masianco Masi. To są dopiero pary! Najciekawszym jednak, bo nieoczekiwanym połączeniem grzybów i wina, jest grzybowa zupa krem, popijana lekko słodkawym winem białym. Mozelskie Riesling od Kabinett przez Spatlese po Auslese, których słodycz w sposób niesamowity komponuje się ze słoną naturą strawy. Palce lizać!

Tomasz Kolecki – Majewicz

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *