Strona główna » Blog eksperta » Kraj rekordzistów

Kraj rekordzistów


Niezbadane są wyroki nieba. Ledwie zrobiłem porządek w notatkach po kalifornijskich wycieczkach przy stole, a tuż za rogiem czyhała już nowa niespodzianka. W zapiskach trafiłem na ślad imprezy, która miałem przyjemność poprowadzić klika lat wstecz. Niby nic nowego, a jednak… … Czytaj dalej


Dostępność: Więcej niż 24 szt.
49,99 zł

Dostępność: Więcej niż 24 szt.
99,99 zł

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Niezbadane są wyroki nieba. Ledwie zrobiłem porządek w notatkach po kalifornijskich wycieczkach przy stole, a tuż za rogiem czyhała już nowa niespodzianka. W zapiskach trafiłem na ślad imprezy, która miałem przyjemność poprowadzić klika lat wstecz. Niby nic nowego, a jednak… Żeby ją przygotować, wszystkie wina musiałem zorganizować niecodziennymi kanałami, jako że w naszym kraju, poza szczątkowymi wyjątkami, są one nieobecne. A mowa tu o winach znad Mozeli. Tak tak… Całkowita racja. Ich jest w bród w naszym kraju. Tylko, że te są z dolnego biegu rzeki, a mowa jest o tych z jej wyższego biegu, na terenie… Luksemburga.

Ten niewielki kraj jest, oczywiście proporcjonalnie rzecz ujmując, swoistą winiarską potęgą! Po pierwsze – może pochwalić się najwyższym spożyciem wina na głowę w całej Unii Europejskiej, a w skali świata zajmuje miejsce drugie, tuż za, uwaga… Watykanem! Podczas, gdy my spożywamy około czterech litrów na głowę, Luksemburczycy spożywają go niemal dwudziestokrotnie więcej! A duża ich część to wina z rodzimych winnic, których areał jest porównywany do tego, który mamy aktualnie w naszym kraju. Przy wiele, wielokrotnie mniejszej powierzchni kraju. Oczywiście wiodącym kolorem, tak jak w nieodległych regionach winiarskich Niemiec i Francji, czyli Dolin Mozeli i Saary oraz Alzacji, są wina białe, choć oczywiście znajdziemy i trochę lekkiej czerwieni. Powstają one z winogron łączących tradycje tej części Europy. Znajdziemy tu zatem zarówno Müller-Thurgau, Elblinga i Rieslinga, Jak i Auxerrois, Pinot Gris, Blanc i Noir, a nawet Gewürztraminera i Chardonnay. Jak sami widzicie, prawdziwie w pół drogi pomiędzy sąsiadującymi hegemonami.

Ciekawy też jest sposób ich klasyfikacji. O ile dla całego kraju jest przewidziana jedna apelacja – Moselle Luxembourgeoise, i samą nazwą swoich stopni nawiązuje do stylu francuskiego, o tyle samo ich powstawanie jest zgoła odmienne. Otóż, co roku, wszystkie wina są stopniowo testowane przez oficjalny panel, który zależnie od ich klasy, nadaje im oznaczenia od Marque Nationale Appellation Contrôlée,, przez Vin classé, aż po Premier Cru i Premier Grand Cru. Jak sami widzicie: nic nie jest dane na zawsze, i odnosi się do konkretnego rocznika lub edycji wina musującego. Za to odrębną klasyfikacją mogą poszczycić się szlachetne wina słodkie, stanowiące chlubę kraju, a ich nazwy są odzwierciedleniem techniki, dzięki której powstały. I tak wina z późno zbieranych gron nazywają się Vendange Tardive, te z podsuszanych gron to Vin de Paille, a wina lodowe rozpoznamy po oznaczeniu Vin de glace. Niby taki mały kraj, a ileż treści i różnorodności… I tak sobie myślę, a nawet jestem pewien, że ten, kto jeszcze nie miał okazji się z nimi spotkać, powinien przemyśleć swoje stanowisko.

Autor: Tomasz Kolecki

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *