Strona główna » Blog eksperta » London International Wine Fairs

London International Wine Fairs


Wiele gorzkich i słodkich słów napisano o tegorocznych londyńskich targach wina. Jeszcze przed imprezą wielu wróżyło im zbliżającą się katastrofę zniknięcia w czeluściach otchłani kryzysu i niepotrzebności nikomu do życia. Czytaj dalej

Wiele gorzkich i słodkich słów napisano o tegorocznych londyńskich
targach wina. Jeszcze przed imprezą wielu wróżyło im zbliżającą się
katastrofę zniknięcia w czeluściach otchłani kryzysu i niepotrzebności
nikomu do życia. Paradoksalnie – najwięcej goryczy wylewali sami Brytyjczycy, bez dwóch zdań skutecznie odbierając niejednemu producentowi win ochotę przybycia z winami i opłacenia wpisowego. Nie ma co ukrywać – odgrodzenie sporej pustej części hali wystawienniczej, dobitnie potwierdzają moja tezę. Jeszcze bardziej gruntują moje domysły słowa wielu producentów i agentów, którzy jednak zdecydowali się przybyć. Część prezentowała się na mniej okazałych stoiskach, część z nich zrezygnowała na rzecz „lotnego patrolu”, ale najlepsze wrażenie sprawiały stoiska, w których winiarze apelacji bądź kraju wystawiali wspólnie swoje dzieła, pod jedna banderą. Dało to świetny efekt, który nie umknął uwadze nikomu. Mniejsza reprezentacja producentów, dzięki temu lepsza organizacja i łatwiejszy dostęp do wielu win jednej kategorii we wspólnym miejscu, dały efekt wyśmienity. Kto chciał, ten łatwo znajdował to, czego szukał. A najważniejsze, że w wielu przypadkach spotkania kończyły się nawiązaniem poważnego kontaktu, a o to przecież wszystkim chodziło. Stawiam więc na to, ze chwilowy kryzys targów, przerodzi się w ich odrodzenie, a na pewno ugruntowanie pozycji na międzynarodowej liście targów. Przede wszystkim dzięki londyńczykom – ich profesjonalizmowi, lecz przede wszystkim potencjałowi ich gardeł i kieszeni. Tak to właśnie jest, Moi Drodzy, że sam Londyn wypija o wiele więcej wina niż cały nasz kraj. Smutne, ale prawdziwe… To właśnie powoduje jego ponadprzeciętna popularność wśród winiarzy całego świata. Nie ma jednakże co ukrywać, że wina francuskie i „nowoświatowe” wiodą tu prym. Stąd ogromna reprezentacja win z RPA, Kalifornii, Australii, Chile, Argentyny i Nowej Zelandii, choć nietrudno i o wina w Brazylii, Urugwaju, Libanu, ba! Także z Chin, Rosji i Tajlandii! Pełna mozaika, niedostępna nawet na o wiele większych targach w innych miastach Europy.

A jakie wina warto było spróbować tym razem? Zaimponowała Południowa Afryka – różnorodnością, ale ponadto technicznym zaawansowaniem. Jeszcze lepsze wrażenie wywarło Chile i Argentyna, które przedstawiają już nie tylko międzynarodowy poziom, lecz przede wszystkim różnorodność i odmienność i precyzyjne rozpoznanie najlepszych możliwości poszczególnych zakątków kraju. Zresztą – Australia nie pozostaje w tej materii w tyle. A Europa? Tu trwa atak Portugalii. I pewnie jeszcze długą chwilę potrwa, bo konkurencji nie widać. Rumunia, Chorwacja, a nawet Bułgaria, nie wspominając innych państw eks-bloku, to jeszcze pieśń niezbyt odległej, ale jednak przeszłości…

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *