Me gusta!


Poprzedni rok, jak wszystkie poprzednie, wniósł sporo nowości do oferty Winezji. W poprzednich, jeżeli chodzi o kierunki, z których przybywały nowości, bywało różnorako. A to rządził Nowy Świat, a to Włochy, zdarzała się i silne osady z Portugalii i Francji, … Czytaj dalej


Dostępność: Więcej niż 24 szt.
40,99 zł

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Poprzedni rok, jak wszystkie poprzednie, wniósł sporo nowości do oferty Winezji. W poprzednich, jeżeli chodzi o kierunki, z których przybywały nowości, bywało różnorako. A to rządził Nowy Świat, a to Włochy, zdarzała się i silne osady z Portugalii i Francji, a czasami było dość „ekumenicznie”.

 

Tym razem jednak, chyba nawet ku mojemu własnemu zaskoczeniu, jako że wina z tego kraju pojawiały się dotąd dość sporadycznie, najwięcej przyjemności sprawiły mi niespodzianki z Hiszpanii. O ile niegdysiejsze pojawienie się Baron de Ley już było miłym dla oka i nosa pierwiosnkiem, o tyle AD2017 zaimponował mi aż razy trzy!

 

Po pierwsze – Bodegas Naia! Wina tego kastylijskiego producenta znam od lat, z czasów, kiedy jeszcze nie było go można kupić w naszym kraju. Młodzieńcze, aromatyczne, krystalicznie czyste i pełne energii Sauvignon blanc, a przede wszystkim „specjalność zakładu” – Verdejo! Nie ma co ukrywać, że gdy tylko robi się ciepło, z przyjemnością wracam do tego wyboru. Tym bardziej teraz. A że chciałbym mieć taką szansę także chłodniejsza porą, z tęsknotą w oczach wypatruję pojawienia się w ofercie pozostałych, treściwych wcieleń win tej stajni.

 

Po drugie – Alvaro Domecq! Dobre Sherry ma zawsze te same wady i zalety. Zaletami jest to, że bez trudu można znaleźć moment dla którejś z odmian tego pradawnego wina, a przy tym mało które inne są w stanie zaspokoić zarówno głód myślenia, jak i smaku. Wada podstawowa, to oczywiście dostępność tej apelacji w Polsce. Do tej pory radziłem sobie głównie „własnym sumptem”, a teraz mogę spokojnie działać wiedząc, że on tu jest i czeka. I chętnie da się wypić z ciocią jako fcream, do lektury gdy oloroso, a i choćby jako uzupełnienie waniliowych lodów, gdy czas na dobry deser.

 

Po trzecie i ostatnie – Dominio Atauta! Co tu dużo mówić. Tu mamy to, co naprawdę możemy nazwać „szkołą nowoczesną”, tudzież „modernizmem w regionie”. Tak – nadal jest tu sporo sprężystej taniny i rozsądnej struktury. Tak – nadal świetnie ukryta kwasowość dzielnie dźwiga muskularne ciało i równoważy moc wina i słodycz jego aromatów. Aromatów, zwłaszcza owocowych, typowych dla kastylijskiej perły, oraz balsamicznych i korzennych, charakterystycznych dla międzynarodowego spojrzenia winiarza. Tak, czy inaczej – wielki kunszt, pełna charakterystyka i szczypta hedonizmu w jednym. A właściwie dwóch, bo tyle etykiet jest dostępnych na Winezji.

 

A najciekawsze jest to, że jeszcze pamiętam czasy, gdy twierdziłem, że o ile może polubię, to chyba nigdy nie pokocham Tepranillo i Sauvignon blanc. Tylko że to dzięki tylko i wyłącznie mojej pamięci, bo działo się to gdy byłem zaiste młodym człowiekiem. No, cóż…? Niezbadane są wyroki….

 

 

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *