Strona główna » Aktualności ze świata » Napa Valley – kraina winnic

Napa Valley – kraina winnic


W języku Indian Wappo, którzy od stuleci zamieszkiwali tereny obecnej Napa Valley, słowo napa oznacza ziemię obfitości. Napa Valley to tylko 4% winiarskiej produkcji Kalifornii, a winnice stanowią niespełna 5% wszystkich amerykańskich upraw – a jednak to właśnie ta niewielka dolina stała się winiarskim emblematem Stanów Zjednoczonych, rozpoznawalnym na całym świecie. Czytaj dalej

229,00 zł

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Pierwszą winnicę w Kalifornii założył w 1697 roku franciszkanin, ojciec Junipero Serra w misji katolickiej w okolicy San Diego. Z Meksyku sprowadzono winorośl przeznaczoną do upraw, nosi ona zresztą do tej pory nazwę „mision”.

Produkuje się tu, zwłaszcza w dolinach Napa, Sonoma i Carneros, wina najwyższej klasy. Zróżnicowane warunki glebowe i klimatyczne powodują, że różnorodność powstających tu win jest ogromna, niespotykana w innych regionach winiarskich na świecie. Uprawia się tu przede wszystkim podstawowe odmiany europejskie. Czerwone: cabernet sauvignon, merlot, pinot noir, sangiovese oraz białe, przede wszystkim chardonnay i sauvignon blanc.

Bardzo ważną kalifornijską odmianą jest powszechnie tu uprawiany czerwony szczep zinfandel. Pochodzący prawdopodobnie z Włoch, traktowany jest jako rodzima odmiana kalifornijska. Jak wspomniałem  – najlepsze jak dotąd wina pochodzą z regionów Napa i Sonoma, ale coraz częściej pojawiają się doskonałe wina z Mendocino, zwłaszcza cabernet, zinfandel, chardonnay i gewurztraminer. Z kolei oddalone od wybrzeża hrabstwo Lake słynie z białych sauvignon blanc i czerwonych syrah.

Kalifornia ma takie miejsce, które jest odwiedzane częściej przez mieszkańców tego stanu niż przez turystów, a jest nim Dolina Napa – region winiarski. Mieszkańcy Bay Area i San Francisco mogą uważać się za szczęściarzy, dojazd w to miejsce nie zajmuje więcej niż godzinę. Trzeba pamiętać tylko w jakim celu udajemy się do Doliny Napa – czy w celach degustacji win, czy zwykłego zwiedzania okolic… W pierwszym wypadku warto wybrać lub wylosować kierowcę, który nie będzie degustował win, a w drugim koniecznie trzeba zabrać ze sobą aparat fotograficzny, ponieważ widoczki jakie będziemy mieli zaserwowane – należą do jednych z ładniejszych i spokojnie można później zażartować, że było się w południowej Francji. Dolina nie przypomina typowej Kalifornii, jest tutaj dużo “europejskich” krajobrazów i architektury, które zaskoczą każdego.

Do winiarni można się dostać z San Francisco na wiele sposobów, szybciej przez Oakland, a przyjemniej przez most Golden Gate – skąd mniejszymi drogami przetniemy “konkurencyjną” dolinę Sonoma, gdzie będziemy mieli przedsmak winnic. Już na kilka mil przed miastem Napa można zobaczyć pierwsze ogromne pola winorośli z winiarniami, które “wyłapują” pierwszych gości. Do wyboru mamy naprawdę sporą liczbę ciekawych miejsc, można sugerować się wyglądem zewnętrznym, marką lub szczepami produkowanych tutaj win. Dużo osób ma swoje ulubione miejsca, które odwiedza dość często. Dla osób, które pragną pierwszy raz zetknąć się z przemysłem winiarskim jest kilka miejsc z bezpłatną degustacją. Cały obszar doliny to ogromne tereny z winoroślami, przejazd między nimi może wydać się monotonny i zabarwiany tylko co jakiś czas przepięknymi budynkami.

Dla dobrej orientacji warto zapamiętać sobie, że główną arterią przelotową jest droga numer 29, wzdłuż której mają swoje winiarnie znane marki winiarskie, takie jak m.in. ogromne budynki winnic Roberta Mondaviego. Prawie równolegle do tej drogi biegną tory kolejowe słynnego Winnego Pociągu – (Wine Train). Jest to trzygodzinna podróż połączona z posiłkami i degustacją win, trasa prowadzi pomiędzy winnicami na odcinku około 60 kilometrów. Główna stacja mieści się niedaleko centrum miasta i z zewnątrz wygląda niezbyt interesująco, dopiero stojące na bocznicy historyczne dwa wagony sugerują, że jesteśmy we właściwym miejscu. Samochód zostawiamy na dużym parkingu i wchodzimy na pokład pociągu. Będąc w mieście Napa warto odwiedzić duże biuro Informacji Turystycznej (Visitor Center), dostaniemy tutaj bardzo obszerną informację na temat wszystkich winnic w rejonie z dokładnym opisem. W samym centrum miasta możemy zetknąć się w przyjemną zabudową – momentami wiktoriańską oraz muralami na ścianach budynków. Lokalne knajpki oferują kawę i lekkie posiłki, a na smakoszów czeka duża liczba restauracji.

Równolegle do słynnej drogi numer 29 ciągnie się – nie mniej popularna  – droga Silverado Trail, jak dla mnie zdecydowanie wizualnie skraca odcinek. Na szlaku Silverado krajobraz jest bardziej zróżnicowany i widok winorośli rosnących na niewysokich wzgórzach jest wspaniały. Mijane budynki stylizowane są na znane z Europy rejony, gdzie winiarstwo znane jest od wieków. Osoby chcące spędzić miłe chwile w Toskanii, Burgundii czy okolicach Renu – mają tutaj replikę swoich wymarzonych miejsc. Rejony takie bardzo przyciągają turystów. Swoich wielbicieli ma też nowoczesna architektura, która kompletnie nie pasuje do okolicy. Jednak  dla mnie nie jest żadną frajdą degustacja win w czymś co przypomina bunkier  . Silverado Trail jest krótszy niż droga numer 29, ale w każdej chwili można odbić na jedną z wielu prostopadłych lokalnych dróg i znajdziemy się na wybranej trasie. Takie przesmyki między winnicami mają swoje uroki, można w ciszy przespacerować się między winoroślami lub odwiedzić mniej znane winiarnie, które jakością nie odstają od potentatów, a klimatem nawet je przewyższają.

Zwykle słynny rytuał degustacji polega na stawieniu się w wybranym przez siebie miejscu i po uiszczeniu drobnej opłaty ($10 lub więcej, czasem bezpłatnie), udajemy się do sal budynku, gdzie przy kontuarze lub przy stolikach możemy spróbować po lampce wybranego wina, które można wypić lub wypluć do stojących obok spluwaczek. Jeśli któryś szczep i rocznik przypadnie nam do gustu można zakupić butelkę lub parę butelek… i spędzić miło czas sącząc wino pod palmami lub na patio z widokiem na piękną okolicę. Dość popularne jest przywożenie własnego prowiantu i przesiadywanie na ławkach lub trawnikach w cieniu cedrów. Tak więc miejsc na degustację jest mnóstwo, dlatego warto na przejażdżkę wybrać się rano, żeby nie tracić cennego czasu, winiarnie zamykane są w większości w okolicach 5-6 godziny – jak dla mnie za wcześnie.

Jadąc na północ drogą 29 mijamy kameralne mieścinki, które ze względu na przemysł winiarski zorientowane są mocno na turystów, mijane Yountville, Rutheford, St. Helen i Calistoga to nie tylko zielone krzewy, to również piękne trasy widokowe, jeziora i małe lokalne atrakcje, takie jak czynny gejzer Old Faithful na obrzeżach Calistogi. Miejsce przyciąga ciekawych erupcji masy wody, a przypomina bardzo słynnego imiennika z Yellowstone. W tym małym mieście znajduje się rozlewnia wody, a przed nią – na trawniku – zaparkowano karykaturalnych rozmiarów pojazd – replikę ciężarówki do rozwożenia wody. To wdzięczne miejsce zasługuje z pewnością na ciekawe zdjęcia. Chętnych relaksu, kąpieli błotnych i gorących źródeł przyciąga ten obszar, kusząc wieloma resortami, spa i hotelami.

Jednodniowa wyprawa do Doliny Napa to przyjemna ucieczka od wielkich miast oraz gwaru ulic i autostrad. Relaks pod każdą postacią gwarantowany dla każdego… Co mnie troszkę zaskakuje to znikoma ilość policji, a przecież miejsce wydaje się być wymarzone do łapania nietrzeźwych kierowców

Zachęcamy do obejrzenia materiału promującego Napa Valley:

źródło: Pawel P. © 2010 interameryka.com
http://www.interameryka.com/2009/10/napa-valley-kraina-winnic/

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *