Strona główna » Blog eksperta » O takim, co zastał kraj korkowym, a zbudował winnym.

O takim, co zastał kraj korkowym, a zbudował winnym.


Czas na powrót do drugiej części podróży po Portugalii, a wiodła ona wprost na południe kraju, do malowniczego, przesianego lekkimi pagórkami, równinnego Alentejo, jakże odmiennego swym krajobrazem od Douro, penetrowanego w części pierwszej. Region rozciągnięty wzdłuż Tagu, na południe i wschód od Lizbony, w której rzeka uchodzi do Atlantyku, tworząc największe estuarium w Europie. Dość wspomnieć o drugim, po duńskim, najdłuższym moście kontynentu, o skromnej długości 17 kilometrów…

Czytaj dalej

 Czas na powrót do drugiej części podróży po Portugalii, a wiodła ona wprost na południe kraju, do malowniczego, przesianego lekkimi pagórkami, równinnego Alentejo, jakże odmiennego swym krajobrazem od Douro, penetrowanego w części pierwszej. Region rozciągnięty wzdłuż Tagu, na południe i wschód od Lizbony, w której rzeka uchodzi do Atlantyku, tworząc największe estuarium w Europie. Dość wspomnieć o drugim, po duńskim, najdłuższym moście kontynentu, o skromnej długości 17 kilometrów…

Alentejo jednak z Lizboną niewiele ma wspólnego, oprócz tysięcy ludzi emigrujących do stolicy na przestrzeni wieków, z tego biednego, rolniczego regionu. Największym bogactwem, jeszcze do niedawna, były dęby korkowe i inne obiekty zainteresowań dendrologów. Te pierwsze dostarczają do dziś trzech czwartych światowej produkcji korka, a w przeszłości, razem z innym drzewostanem, stanowiły materiał do  budowy najpotężniejszej armady swoich czasów, gdy Portugalia rządziła na morzach i oceanach, zyskując bogactwo i kolonie,  także chwałę swoich podróżników, z Vasco da Gamą w szpicy. Ciekawostka – hotel w którym mieszkałem w Lizbonie, jest  zbudowany dokładnie w tym miejscu, z którego Vasco i jego następcy ruszali i przybijali po powrocie z rejsów.

Czas jednak na wino. Jeszcze trzydzieści lat wstecz, Alentejo dostarczało zaledwie 2% krajowej produkcji wina. Na dzień dzisiejszy ten stan rzeczy wynosi – uwaga! uwaga! – 42%!!!  Kolosalna w tym zasługa mojego gospodarza – Joao Portugal Ramosa. Przez ostatnie trzydzieści lat konsultował tworzenie win w kilkudziesięciu winiarniach, nie tylko na terenie regionu, lecz całego kraju. Jego własne winiarnie także są ulokowane w kilku z nich, a wiele win spod jego ręki jest zaliczanych do ścisłej czołówki portugalskiego winiarstwa. Odwiedziłem główna winnicę, nosząca imię właściciela, położona w przepięknym Estremoz, nazywanym „stolicą różowego marmuru”, czego nie dało się nie zauważyć, cały czas po nim depcząc na ulicach i w budynkach, z resztą budowanych także z jego udziałem.

Winiarnia Joao Portugal Ramos, swym wyposażeniem i ludzkim kapitałem w pełni wpisuje się w najwyższe loty światowych standardów. Wszyscy i wszystko, niezbędne do tworzenia win zgodnie z najnowszą wiedzą i techniką, jest w pełnej gotowości. Winnice są ulokowane wokół winiarni, co gwarantuje szybki transport gron, bez narażania ich na niebezpieczeństwo uszkodzenia, utlenienia, czy spontanicznej fermentacji, nim trafia w ręce wine-makerów. Miodzio.

W czasie kolacji, degustowałem razem z gospodarzem kilka jego win z Alentejo. Przyznam, że o wszystkie ile potwierdziły ich dobrze już  znaną klasę, to największe wrażenie wywarło na mnie Marques de Borba Reserva 2000 (Marques de Borba), degustowane z butelki magnum. Piękna ewolucja, absolutna integracja i wciąż doskonała forma. Spośród pozostałych – Vila Santa Reserva . Niestety jeszcze niedostępne na naszym rynku. 

Winiarstwo Portugalii choć jest znane od wieków, tak naprawdę od 1986 roku idzie nowym torem, tworzy nową twarz i historię, a Joao Portugal Ramos jest jednym z jej najlepszych i totalnie kluczowych oblicz.

 

 

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *