Strona główna » Blog eksperta » Pyszne piekło

Pyszne piekło


Ledwie przed północą zdążyłem wrócić z Okęcia, a już przepakowałem magazynek w walizce i o świcie pędziłem z powrotem na warszawskie lotnisko. Tym razem jednak celem były tereny jeszcze dotąd przeze mnie nie do końca zbadane – Kampania, Basilicata i … Czytaj dalej

Ledwie przed północą zdążyłem wrócić z Okęcia, a już przepakowałem magazynek w walizce i o świcie pędziłem z powrotem na warszawskie lotnisko. Tym razem jednak celem były tereny jeszcze dotąd przeze mnie nie do końca zbadane – Kampania, Basilicata i Apulia. O ile z tą drugą, dzięki Primitivo, Polacy są za „pan brat”, o tyle drugą znają głównie z klubu SSC Napoli, w którym występuje dwóch reprezentantów naszego kraju, także z podobno najlepszej pizzy na świecie, oraz…wulkanów.

Na pierwszy ogień, niemalże dosłownie, udaliśmy się do Basilicata, by poznać się z producentami, których perłą w koronie jest Aglianico del Vulture. Czyli jedno z win nazywanych „Barolem południa” Dlaczego? Każdy, kto spróbuje, traci wątpliwości, czy rzeczywiście obydwa wina mają ze sobą coś wspólnego. Od struktury, przez wywoływany nastrój, po profil aromatów. Rzecz jasna, wręcz oczywiście, nie da się nie zauważyć różnicy w podłożach obydwu wymienionych. W końcu Vulture swego czasu ziało piekielnym żarem, a pozostałości tej historii zalegają wszędzie wokół.

DSC_0118Drugim bohaterem była Apulia. Tak, macie rację – tu wulkanów niewiele. Lecz wyobraźcie sobie wina czerwone, o niezbyt imponującej kwasowości, niesamowicie bogate w aromatach i przekraczające nawet 17% alkoholu. I choć degustacje odbywały się wieczorem w winnicach, lub chłodnych salach, nietrudno było poczuć skwar rosnący w gardle. Cała nadzieja w prawidłowej temperaturze podawanych win, a także lokalnych, unikatowych bielach – Bombino Bianco i Fiano Minutolo. Pierwsze chłodne i energiczne, drugie aromatyczne i treściwe. No i Verdeca! Prawie wymarły szczep apulijski, któremu winiarze chcą dać nowe tchnienie. I słusznie. Bardzo!

Ostatnim etapem była Kampania. I wyobraźcie sobie degustację w winnicach prowadzonych popularnym systemem „pergola”, leżących na zboczu Wezuwiusza, tuż nad zastygłymi Pompejami, i z widokiem na Neapol i Capri. Aglianico jest tu królem, lecz to „łzy Jezusa”, czyli Lacrima Christi del Vesuvio, w obydwu kolorach, są tutejszą specjalnością, a szczep Piedirosso – skarbem. Nie omieszkaliśmy także zajrzeć w okolice Avellino, by poznać się nie tylko z tutejszą Fiano, które nie ma nic wspólnego z tym z Apulii. Jest stalowe, rześkie, krągłe i delikatniej aromatyczne, co nie znaczy, że nieśmiałe. I tak krążyliśmy po serpentynach, próbując różne wcielenia Aglianico z Irpinia, Taburno i Taurasi, Greco di Tufo, Greco i Fiano z tych samych co czerwony król lokalizacji. I powiem tak: to, że Kampania jest piękna, na pewno jest podzielone po równo pomiędzy widoki, strawę i wina. Po równo. I tylko żal, że tak ich mało tu, w naszym pięknym kraju…

Autor: Tomasz Kolecki

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *