Strona główna » Blog eksperta » Święta, święta…i co zrobić?

Święta, święta…i co zrobić?


Tak… W tym roku Wigilia po raz kolejny wypada 24-go grudnia, a Boże Narodzenie zaraz po niej. Zatem sprawa o której tutaj, wraca dokładnie i zawsze jak bumerang najlepszego operatora bumerangów na świecie A brzmi ona: co podać na wigilijny, … Czytaj dalej


Dostępność: Więcej niż 24 szt.
49,99 zł

Dostępność: Mniej niż 24 szt.
829,00 zł

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Tak… W tym roku Wigilia po raz kolejny wypada 24-go grudnia, a Boże Narodzenie zaraz po niej. Zatem sprawa o której tutaj, wraca dokładnie i zawsze jak bumerang najlepszego operatora bumerangów na świecie A brzmi ona: co podać na wigilijny, a jeszcze bardziej – świąteczny stół?

I jak co roku mógłbym napisać, że dla tych, którzy lubują się w perfekcji i harmonii potraw i trunku, z miejsca należy ruszyć z zakupem wytrawnych i słodkawych Rieslingów, sprężystych Gruner Veltlinerów, mineralnych białych Burgundów, a w czerwieni: przede wszystkim Pinot Noir wszelkiej chłodnej i umiarkowanej proweniencji. Szukającym alternatyw znów rekomendowałbym tokajskiego Mandolasa i jemu podobne twory, galicyjskie Albarino, piemonckie czerwienie od Dolcetto, przez Barberę po Nebbiolo, nie gardząc Zweigeltem i różnymi wcieleniami Valpolicelli. Wszystkim bez wyjątku wkładałbym do ręki słodycze z Tokaju, Porto i  Sauternes, mając w pamięci wzmacniane Muscaty.

Tym razem jednak, choć w sumie po raz kolejny, zaapeluję o zdrowy rozsądek. Toż to święta rodzinne! A w każdej z nich znajdziemy podobnych nam winnych zapalczywców, lecz także tych, którzy z winem dopiero zaczynają, lub się go po prostu obawiają, niezależnie od ich wieku i płci. Spróbujmy zatem pogodzić, zapewne też już nie po raz pierwszy, boskie i cesarskie. Sięgnijmy po „bezpieczniki”, które pogodzą potrzeby wszystkich przy stole. Pomogą w tym zarówno mało kwasowe wina wytrawne. Czy to z powodu odmiany, czy też regionu swojego pochodzenia. Nie bójmy się i lekkiej słodyczy. Wszakże to ona, świetnie kryjąca kwasowość nawet największych brzytew, nie dość że z łatwością spełni ambicje zaprawionych już w bojach, to jeszcze sprawi zwykłą przyjemność tym mniej odważnym.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, dla niektórych idealnie byłoby mieć przy  stole samych takich samych jak oni. A mi się wydaje, że jednak wątpię i wcale za tym nie tęsknię. Wszak od win nie oczekujemy takiej sytuacji, a podobno wina są dla ludzi…

Autor: Tomasz Kolecki

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *