Strona główna » Blog eksperta » Wiosenne p(rzyp)orządkowanie

Wiosenne p(rzyp)orządkowanie


Trudno ukryć, pomimo wszystkich podchodów czynionych przez aurę, że Wielkanoc właściwie już zawitała do domów. Ktoś się krząta po kuchni, ktoś używa wszystkich kończyn, by doprowadzić do ładu wszystkie szyby i inne powierzchnie płaskie, jeszcze ktoś działa w sprawach logistycznych, … Czytaj dalej

Trudno ukryć, pomimo wszystkich podchodów czynionych przez aurę, że Wielkanoc właściwie już zawitała do domów. Ktoś się krząta po kuchni, ktoś używa wszystkich kończyn, by doprowadzić do ładu wszystkie szyby i inne powierzchnie płaskie, jeszcze ktoś działa w sprawach logistycznych, nie mówiąc już o zapewnieniu odpowiedniej oprawy domu, stołu i osób przy nim mających zasiąść. Rzecz jasna, po raz kolejny stajemy przed wyborem nie lada: skoro już wymyśliliśmy wszystkie potrawy, to jakim winem je dopełnić. Odpowiedzi padały tyle samo razy, ile razy pytanie bywało stawiane. Sam, w tym roku poddam się swoim własnym szablonom i preferencjom geograficznym i smakowym. Co nie znaczy, że nie istnieją dla nich alternatywy. A jakże i owszem: tak!

 

Skoro jest sałatka, szynki ze szczypiorkiem i tym podobne, na pewno nie zabraknie dobrego Sauvignon, i kto miał okazję widzieć ostatnie wpisy wie, że będzie to ten z RPA. Dla zwolenników innych destynacji ratunkiem na pewno będą gran reservy tej odmiany z Chile, kalifornijskie z Napa, nie zapominając o porządnej Nowej Zelandii. Miłośnicy jajek faszerowanych na pewno będą mieli uciechę z towarzystwa Sherry Fino lub Amontillado, nie mówiąc o dobrym winie musującym metody klasycznej – od szampana, przez Cavę, aż po te z Północnych Włoch. W mojej lodówce, po uchyleniu drzwi, uśmiechają się Amontillado i Contratto. Clou obiadu, czyli pasztety, pieczyste i naturalnie – królik! Tu nie ma żartów i znów z przyjemnością wyrwę korek z Barolo lub dobrego czerwonego Burgunda. Wszystko pewnie będzie zależeć od tego, co spotka nas tego dnia za oknem. Jeśli jednak te wybory są mało wpadające w ucho, polecam sięgnąć po Sangiovese lub dojrzałe Bordeaux do królika i pasztetu, Shiraza lub Syraha, tudzież Ripasso do pieczystego, zwłaszcza, jeżeli w środku mięsa czają się śliwki. Last, but not least: słodkości! Nie ukrywam – lubię, i wcale się nie wstydzę. Zarówno te na talerzach, jak te w kieliszku. Tu nie będę kombinował. Sięgnę albo po Tokajskie Aszu, albo po Vin Santo. Ten wybór będzie jednak podyktowany tylko i wyłącznie zwykłym „widzi mi się”.

 

Autor: Tomasz Kolecki

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *