Strona główna » Blog eksperta » Zapomniany szlachcic

Zapomniany szlachcic


Gdyby tak się przyjrzeć z bliska, Toskania ma jeden zasadniczy problem. Problem…bogactwa. Przepięknej historii. Niesamowitych pejzaży. Wspaniałych rodów. Wybitnych win. Gdzie się człowiek nie obejrzy, region epatuje i atakuje swoją obfitością dóbr wszelakich. W całej tej zabawie łatwo zgubić, przegapić … Czytaj dalej


Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Dostępność: Więcej niż 24 szt.
99,99 zł

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Gdyby tak się przyjrzeć z bliska, Toskania ma jeden zasadniczy problem. Problem…bogactwa. Przepięknej historii. Niesamowitych pejzaży. Wspaniałych rodów. Wybitnych win. Gdzie się człowiek nie obejrzy, region epatuje i atakuje swoją obfitością dóbr wszelakich.

W całej tej zabawie łatwo zgubić, przegapić coś, co przez swoją oczywistość, przestaje zaskakiwać, przyciągać uwagę, budzić emocje. No bo ileż można zachwycać się antycznymi rzeźbami, monumentalnymi budowlami i krajobrazami pełnymi zielono-białych dolin. Nie mówiąc już o winie! Plejada gwiazd supertkoskanów, mosiężnych Brunello di Montalcino, rasowych Chianti Classico i spektakularnych Carmignano. A jednak wypada zadać sobie jedno, ale to niezmiernie ważne pytanie: a gdzie jest w tym wszystkim miejsce na Vino Nobile di Montepulciano? Sami widzicie…

Ten bodaj najstarszy, ponad tysiącletni, twór toskańskiego geniuszu enologicznego, schował się w cieniu bardziej okrzyczanych kuzynów i odmiany w ogóle z nim nie związanej, a jednak noszącej w innych regionach to samo imię, które jest także przypisane tej uroczej toskańskiej miejscowości. Pierwsze wino, które służyło przede wszystkim tym, których było stać na najwyższą jakość. W dodatku – jakże odmienne od całej reszty awangardy regionu. Niby powstaje z podobnej receptury gron i technik winiarskich. A przecież cała tajemnica tkwi jak zwykle w szczegółach. Lokalny klon Sangiovese, czyli Prugnolo Gentile, wraz z Canaiolo, Mammolo i Colorino, rodzą na ciężkich glebach wina zupełnie inne. Subtelniejsze w aromatach, lekko chropowate, a jednocześnie pełne wdzięku i łagodności. Prawdziwie szlachetne, jak i ludzie, dla których zostało niegdyś stworzone.

Skąd naszła mnie taka nostalgia? Zwyczajnie ktoś mi o miej przypomniał. Otóż gościmy dziś w Warszawie światowy tour Simply Italian, a mi przypadło w udziale poprowadzenie seminarium o bohaterze powyższych wierszy. I moim własnym. Od dawna. Właściwie – od samego początku. A jednak pozwoliłem sobie o nim zapomnieć. Na pewno zapamiętam sobie tą lekcję…

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *