Strona główna » Blog eksperta » Lokalność czy klasyka?

Lokalność czy klasyka?


Całkiem niedawno zostałem zaproszony do bardzo ciekawego wyzwania. Zapraszającym była bardzo znana restauratorska rodzina Kręglickich, a gospodarzem miejsca jeden, a dokładnie jedna, z najlepszych szefowych kuchni w naszym kraju, Agata Wojda. Restauracja przewrotnie nazywa się „Opasły Tom” i mieści się … Czytaj dalej


Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Dostępność: Mniej niż 24 szt.

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Całkiem niedawno zostałem zaproszony do bardzo ciekawego wyzwania. Zapraszającym była bardzo znana restauratorska rodzina Kręglickich, a gospodarzem miejsca jeden, a dokładnie jedna, z najlepszych szefowych kuchni w naszym kraju, Agata Wojda. Restauracja przewrotnie nazywa się „Opasły Tom” i mieści się przy słynnej ulicy Foksal w Warszawie. Dlaczego przewrotnie? Powodów jest kilka.

Rozmiarem na pewno do nazwy nie przystaje. Ot, skromne, przytulne, kameralne pomieszczenia będące w stanie pomieścić raptem nie więcej niż trzydziestu. Wielkość menu też nie przytłacza wielkością, co nie znaczy, że jest krótkie. Ot, tak w sam raz. To, co na talerzu, posturą dokładnie mieści się w tym samym przedziale. Karta win, którą miałem przyjemność stworzyć, z grubsza rzecz biorąc, uwaga, to zaledwie dwie dziesiątki win. Do czego zatem odnosi się nazwa? Do tego, co można bez trudu w zakątkach restauracji znaleźć i spędzić z nimi chwilę. Do bardziej, lub mniej, opasłych tomów…

Długie godziny testów całego menu to sama przyjemność i wyzwanie. Tak pysznych, wysmakowanych, a jednocześnie logicznych i rozsądnych potraw w wielu miejscach nie uświadczycie. Każda z nich spotykała się z kilkoma z wytypowanych win, by znaleźć połączenie optymalne. Tak dla potrawy, jak i postury i treści karty win. I tu z pomocą przyszły dwie prawy. Lokalność połączeń i klasyka… sommelierskiej pracy. I nie idzie tu o wina. Owszem, znalazło się miejsce dla porządnej Burgundii, Amarone i Rioja. Jednak główną siłą napędową było łączenie win naszej historii i najbliższej rzeczywistości, której najbliżej do tego, co znajdziemy na talerzach. Do boju ruszyły Rieslingi i Furminty, wina polskie, niemieckie, austriackie i, rzecz jasna, węgierskie. Ukłony przesyłały duchy Alzacji i starodawnej Gruzji.

I powiem tak. Jestem dumny i szczęśliwy, jak mało kiedy. Dumny, że w tak małej formie zmieściło się tyle precyzji i przyjemności. Szczęśliwy z pracy w tak profesjonalnych warunkach i… że wreszcie udało mi się w pełni poznać talent Agaty. I tylko jedno mąci tą radość. Jak mogłem zmarnować tyle czasu, żeby tu trafić? Toć okazji było co niemiara! I tylko jedno rozwiązanie na przyszłość przychodzi mi na myśl. Zwolnij czasem Tomku. Zwolnij…

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *