Strona główna » Blog eksperta » Młode wilki.

Młode wilki.


Sam już nie pamiętam ile razy przekonywałem sam siebie i wszystkich dookoła, że najważniejsze w wyborze wina, jest sięganie po marki sprawdzone, eksperymentowanie zaś pozostawiając na te chwile. gdy odpowiadamy za los tylko naszego samopoczucia, ewentualnie tych, którzy nam tą brawurę są w stanie wybaczyć, lub ja rozumieć. I zdania nie zmieniam! Nie znaczy to jednak, że namawiam po sięganie zawsze po asów z regionów „starej daty”. O nie! Monotonia, jak mówią niektórzy,  to najgorsze, co nas w życiu... Czytaj dalej

Sam już nie pamiętam ile razy przekonywałem sam siebie i wszystkich dookoła, że najważniejsze w wyborze wina, jest sięganie po marki sprawdzone, eksperymentowanie zaś pozostawiając na te chwile. gdy odpowiadamy za los tylko naszego samopoczucia, ewentualnie tych, którzy nam tą brawurę są w stanie wybaczyć, lub ja rozumieć. I zdania nie zmieniam! Nie znaczy to jednak, że namawiam po sięganie zawsze po asów z regionów „starej daty”. O nie! Monotonia, jak mówią niektórzy,  to najgorsze, co nas w życiu może spotkać. A przecież wśród regionów dobrze znanych, swoje miejsce z każdym dniem buńczuczniej, zaznaczają te, o których możemy powiedzieć „młode wilki”, których liderzy także zasiadają w panteonach i top-scoring’ach wszelakiej proweniencji.
Starzy wyjadacze przyglądają się z co raz większym szacunkiem konkurentom  w nowych miejscach na mapie świata. Przykłady? Bardzo proszę. Oto zaledwie krótka i bardzo niepełna lista regionów, których pomijać nie wolno i których pomijać nie będziemy po pierwszym kontakcie z dziełami lokalnych geniuszy. Langwedocja-Roussillon i Południowy Zachód we Francji, Apulia, Górna Adyga i Franciacorta (lux bąbelki!) w Italii, Murcia, Walencja, Terra Alta i Emporda z mniej znanych apelacji Katalonii, w Hiszpanii, nie zapominając o austriackiej Karyntii , niemieckich Ahr i Badenii, portugalskim Dao i Bairrada, aż po Oregon i Waszyngton w USA , Elqui i Casablanca w Chile, Salta i La Rioja (często myloną z hiszpańską „starszą siostrą”) w Argentynie i, bez dwóch zdań,  całą Nową Zelandią i Zachodnią Australią na Antypodach.  I tak można by jeszcze i jeszcze.
Dobrze, ale tak naprawdę dobrze, a nie złotówką-pięcioma różnicy w cenie, selekcjonując propozycje tamtejszych zdolnych ludzi, możemy z miejsca założyć dodatkowy profit. Oprócz satysfakcji i uśmiechu na twarzy i w duszy oczywiście. Jaki? Ten najbardziej spektakularny dla nas samych – mniej boląca kieszeń! Spieszmy się więc, nim „młode wilki” na stałe zasiądą w gronie elit. Wtedy znów trzeba będzie poczekać na nowych prymusów, a to się nie dzieje „z dnia na dzień”.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *