Strona główna » Blog eksperta » Nie zwalniamy tempa

Nie zwalniamy tempa


Trzy lata temu, wraz z rodziną winiarską Castel, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich powołało do życia nowe wydarzenie na liście europejskich konkursów. Naszą edycję wygrała Holender, holenderską następnego roku Brytyjczyk, zatem tym razem spotkaliśmy się w Londynie. Nie ukrywam, że chcieliśmy przywieźć … Czytaj dalej


Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Dostępność: Mniej niż 24 szt.

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Trzy lata temu, wraz z rodziną winiarską Castel, Stowarzyszenie Sommelierów Polskich powołało do życia nowe wydarzenie na liście europejskich konkursów. Naszą edycję wygrała Holender, holenderską następnego roku Brytyjczyk, zatem tym razem spotkaliśmy się w Londynie. Nie ukrywam, że chcieliśmy przywieźć konkurs znów do Polski. A naszą tajną bronią był Marek Przyborek – wicemistrz Polski AD2016, na co dzień pracujący w dwugwiazdkowej restauracji Northcote, niedaleko Manchesteru. Do European Young Sommelier Cup zgłoszono osiemnastu zawodników z Europy i RPA, zaliczonej w ramach ASI do strefy naszego kontynentu. Wszak na swoim są rodzynkiem, a wiele ich z nami łączy. Wszystkich łączyły dwa wspólne mianowniki – wiek poniżej 30 lat i osiągnięcia w CV.

W eliminacjach, oprócz testu teoretycznego i zadań praktycznych z serwisu, sprzedaży, identyfikacji alkoholi, zawodnicy degustowali w ciemno Rieslinga z Alzacji i crianza z Ribera del Duero. O ile z białym większość sobie poradziła doskonale, to z czerwonym tak łatwo już nie poszło, także ze względu na jego nowoczesny, jak na apelację, profil aromatów i budowy. Markowi poszło doskonale, dzięki czemu awansował do półfinałowej szóstki, wraz z zawodnikami z UK, Norwegii, Holandii, Danii i Słowacji. Niestety, o ile mogłem obserwować część jego pokazów w eliminacjach, w półfinale moja rola ograniczyła się do odpoczywania w kuluarach. Wszystko dlatego, że moja rola miała nadejść dopiero w finale, gdzie jako jeden z trzech gości z zagranicy i jeden spośród piątki w ogóle, miałem zaszczyt sędziować wielki finał zawodów.

Marek dał z siebie tak dużo, jak tego dnia mógł zaoferować. I prawie wystarczyło to na finał, od którego był naprawdę o przysłowiowy włos. W finale zmierzyli się: Nina z Danii, Tamasz z UK i Henrik z Norwegii. Czekały na nich zadania z górnej półki: korekta slajdów z kartą win, dekantacja z pytaniami teoretycznymi, serwis szampana z butelki magnum na 18 kieliszków, oraz seria degustacji w ciemno – najpierw Albarino z Rias Baixas, później trzech Cabernet Sauvignon 2012 z Kalifornii, Coonawarra i Bordeaux, a na koniec Pinotage ze Stellenbosch.  Z tej trójki najwięcej punktów uzbierała Nina, która niecałe dwa tygodnie wcześniej wygrała także kolejną edycję zmagań krajów skandynawskich. Drugie miejsce przypadło Henrykowi, a trzecie – Tomkowi.

Tak, czy inaczej – nie zwalniamy tempa i widzimy, że obraliśmy właściwe drogi rozwoju, zarówno jako SSP, jak i sommelierzy indywidualnie. A dziś swoją walkę w drugiej edycji konkursu Gaggenau, rozpoczął Norbert Dudziński, od roku pracujący w trzygwiazdkowej restauracji Geranium w Kopenhadze. Trzymamy kciuki i czekamy na dobre wieści. W końcu w pierwszej edycji, Paweł Demianiuk z Kieliszków na Próżnej, wspiął się na drugi stopień podium. Ha!

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *