Strona główna » Co by tu poświętować? » Podcast o winie [Odcinek 5]: Co by tu poświętować? (PAŹDZIERNIK)

Podcast o winie [Odcinek 5]: Co by tu poświętować? (PAŹDZIERNIK)


„Co by tu poświętować” to seria wpisów, stworzona z myślą o osobach szukających zabawy podczas degustacji ulubionych trunków. Podcast o winie i nie tylko został stworzony przez Pana Krzysztofa Szubzdę i mamy nadzieję, że pomoże w wyborze winnych (i nie tylko) propozycji … Czytaj dalej

„Co by tu poświętować” to seria wpisów, stworzona z myślą o osobach szukających zabawy podczas degustacji ulubionych trunków. Podcast o winie i nie tylko został stworzony przez Pana Krzysztofa Szubzdę i mamy nadzieję, że pomoże w wyborze winnych (i nie tylko) propozycji na październikowe okazje. 

Czwartego października na wino zapraszają Franciszkowie. To piękne imię wraca w Polsce do łask, a we Włoszech jest popularne cały czas. Nic dziwnego, w końcu to imię włoskie, choć oznaczające Francuza. Zatem na czwarty października mamy do wyboru wino włoskie albo francuskie. Oba kraje są świetnie reprezentowane w Winezji więc sięgnijmy może… na półkę… włoską. Regionów winiarskich na włoskim bucie znajdziemy co najmniej ze dwadzieścia, rozsiane są wzdłuż całej cholewki, ale głównie z tyłu i na obcasie, najmniej wina produkują chyba Włosi tylko na samym czubku buta. Więc zacznijmy włoską degsustację od szczytu cholewki. Tam znajduje się region Veneto czyli Wenecja, który stoi przede wszystkim wybornym prosecco, ale proescco piją teraz wszyscy, a my unikając takich oczywistych oczywistości proponujemy Państwu wino Casa Giona Valpolicella Ripasso, czyli wino z Valpolicelli nad jeziorem Garda. Tamtejsi winiarze wyspecjalizowali się w unikalnym kupażu trzech bardzo niebanalnych szczepów: Corvina, Rondinella i Molinara. Corvina to szczep na wskroś włoski, a dokładnie weroński, a narodził się właśnie nad Gardą w Vallpolicelli. Daje wino o wiśniowo-owocowym smaku i rubinowoczerwonym kolorze.

Rondinella to mniej znany szczep, może dlatego, że ze względu na specyficzny smak dość rzadko pojawia się w butelce solo, ale świetnie wypada w różnych winiarski duetach, a nawet triach. Molinara natomiast jest odpowiedzialna w naszym kupażu za goryczkę, więc jej udział procentowy jest symboliczny. W winie, które proponuje Wam na 4 października jest jeszcze mała zmiana w tym tercecie. Nieobecną Rondinellę godnie zastępuje tajemniczy szczep Corvinone, który do rozpasanej symfonii smaków wprowadza bardzo twórcze, wiśniowo-śliwkowe zamieszanie. A żeby było jeszcze ciekawiej Casa Giona produkowana jest metodą ripasso, co oznacza, że podczas produkcji dodano do niej moszcz po kultowym Amarone, winiarskim hicie – z Vallpolicelli oczywiście. Dzięki temu zabiegowi Casa Giona Valpolicella Ripasso jest winem pełnym, ciężkim, wręcz można by powiedzieć oleistym, choć jeśli ktoś chciałby być super poprawny powinien użyć określenia: wino ekstraktywne.

Taki specjał musi mieć rzecz jasna godnego przeciwnika – wagi ciężkiej – również na talerzu, idealnie byłoby, gdyby wylądował tam kawał wołu, jagnięcina, albo jakaś dziczyzna i to najlepiej w opcji z grilla. No, to smacznego. Mam nadzieję, że 4 października zostanie na długo w Waszej pamięci. Przynajmniej do 15 października, kiedy to mam dla was kolejną okazję do poświętowania. Ja wiem, że od 4 do 15 to szmat czas. Ale nie zawsze tak było. W 1582 roku 15 października wypadł zaraz po 4 października. Tak to wykombinował Papież Grzegorz VIII wprowadzając kalendarz gregoriański. No jak Grzegorz to wiadomo, ze gregoriański. Usunął 10 dni między 4, a 15 października i nie trzeba było czekać.

A w tym roku trzeba te dni jakoś przeczekać, ale za to piętnastego pijemy wyśmienity Pont Du Rhone Cotes Du Rhone Villages czyli kolejny tercet szczepów tym razem z Doliny Rodanu. Okazja jest wyjątkowo francuska, wszak to właśnie 15 października 1815 Napoleon Bonaparte dopłynął do wyspy św. Heleny, gdzie rozpoczął swoje zesłanie. Nie wierzę, że nie zabrał ze sobą kilku… dziesięciu skrzynek porządnego francuskiego wina. Może również znad Rodanu, bo region ten słynie winami już od starożytności. Jeśli ktoś chciałby go sobie jakoś umiejscowić, niech namierzy sobie Marsylię i ruszy oczyma wyobraźni kilkadziesiąt kilometrów na północ, w stronę Paryża, zaparkuje sobie auto, gdzieś na północnych obrzeżach Awinionu i dalej, ruszy rowerkiem na bezkresne winnice apelacji Cotes Du Rhone Villages. To właśnie ojczyzna naszego wina. A jego szczepowi rodzice to: Syrah, Grenache, Mourvedre. Ten pierwszy to klasyk gatunku, więc nie przedstawiam, drugi – Grenache – nie jest zbyt znany w kręgach zwykłych smakoszy wina, a tymczasem to czwarta na świecie odmiana pod względem ilości upraw. Grenache podobnie jak Rondinella też stroni od występów solowych, ale często gra w deblu ze szczepem Syrah.

A tajemniczy MOURVEDRE to po prostu Monastrell, którego polecałem już kiedyś – na dziesiąty sierpnia, więc nie będę się powtarzał. A jeśli ktoś nie słuchał odcinka sierpniowego, to może sobie posłuchać i zamówić sierpniowe wino na październik. Też się nada, ale już trzeba będzie wypić z innych okazji.

A my z okazji napoleońskiego wygnania zanurzamy się w smaku Pont Du Rhone Cotes czyli w smaku czerwonych jagód, lukrecji, żurawiny, wiśni oraz suszonych śliwek. Taka paleta doznań idealnie skomponuje się z kuchnią włoską, ale też z dobrym francuskim daniem w jakimś charakternym sosie. Mam nadzieję, że zachęciłem i że docenicie smak win znad Rodanu. Tak jak doceniał je… papież Jan XXII, czy Pliniusz Starszy, rzymski historyk, który był wielkim miłośnikiem winiarstwa znad Rodanu, ale niestety zginął dość młodo (bo co to jest 56 lat) w wybuchu Wezuwiusza – 24 października 1942 lata temu. I już mamy kolejną październikową okazję do zadumy nad lampką wina. Przydałoby się do tej zadumy jakieś wino z okolic Neapolu, ale my niebanalnie sięgamy na drugą stronę włoskiego buta, a czemu nie? Po wino z Apulii o nazwie Why not czyli Czemu nie? Producent tego wina Contri Spumanti poleca swój specjał jako idealne wino do wieczornych rozmyślań, więc zachęcam, a jeśli ktoś nie lubi rozmyślać na czczo, może sobie przygotować deskę dobrze przyprawionego sera, lub długo dojrzewającej wędlinę. Może też włączyć Chopina. Chociaż wieczór z Chopinem warto sobie urządzić tydzień wcześniej – bo to właśnie w niedzielę 17 października, wypada 172 rocznica odejścia naszego wielkiego kompozytora. Naszego i trochę też francuskiego, w końcu spędził w Paryżu większość swego krótkiego życia. I zmarł też w Paryżu, przy placu Vendome.

Z tej okazji trzeba otworzyć w trzecią niedzielę października francuskie wino. Tylko białe czy czerwone. No dobra, niech tym razem będzie białe – Gayda T’Air D’Oc Sauvignon Blanc, czyli specjał, który pochodzi ze starej, zasłużonej dla światowego winiarstwa Langwedocji. Ten region – powiedzmy sobie szczerze – z czasem osiadł na laurach i przestał zachwycać poszukiwaczy nowych smaków. Więc winiarze z południa Francji musieli znaleźć na swoje wina nowy pomysł. Odświeżyć i dostosować do nowych czasów. Gayda T’Air D’Oc Sauvignon Blanc jest świetnym przykładem udanej rewitalizacji langwedockiego sauvignona blanca, który choć wywodzi się z najstarszych winnic Starego Świata ma iście „nowo-światowy” sznyt i tropikalne nowozelandzkie nuty cytrusów. Zgodnie z duchem czasu jest winem wegańskim, zamkniętym nowoczesną zakrętką zamiast korka, opieczętowanym nowoczesną etykietą i jak na dobre wino przystało – szybko znika z butelki.

To były dwie propozycje na dwie październikowe niedziele: propozycja włoska i francuska, a teraz czas na hiszpańskie wino na środę i to – piłkarską środę. 27 października duma hiszpańskiej Nawarry Osasuna Pampeluna udaje się na swój najtrudniejszy mecz jesieni do Madrytu. Żeby pokonać Karima Benzemę i jego kolegów, będą musieli Nawarczycy przepuszczać ułańskie szarże w ataku, a w obronie wybudować prawdziwy bastion. Zatem otwieramy nawarskie wino o nazwie bastion czyli Baluarte i kibicujemy… Nawarczykom.

Jeśli ktoś nie przepada za piłką nożną, niech otworzy sobie Balurate nie do meczu, ale do ryby. Też się sprawdzi. Albo do jakiegoś pysznego makaronu. Nawarska twierdza broni się muscatem – a to absolutny gigant wśród winnych szczepów, uprawiany przez ludzkość od czasów starożytnego Egiptu. Jego różany, lipowy a czasem wręcz miodowy aromat wabi nie tylko muchy (musca to po łacinie mucha), ale również rzesze miłośników z i spoza Nawarry, bo dziś muscata uprawia cały świat, łącznie z Ukrainą, Morawami i Japonią.

Pół godziny po zakończeniu pojedynku pampeluńczyków z królewską drużyną z Madrytu, kolejny underdog tym razem toskańskie Empoli podejmuje u siebie Inter Mediolan i mam dla Państwa.. drugie wino na ten sam wieczór. Z Toskanii oczywiście, bo znów dopingujemy słabszym… a poza tym byliśmy już na górnym skraju włoskiej cholewki, na obcasie, więc czas na Toskanię.

Ale jeśli ktoś uważa, że dwa mecze i dwa wina na jeden wieczór to za dużo, może dzień wcześniej uczcić toskańskim winem słynnego Toskańczyka – Carlo Collodiego. Tak-tak to ten od Pinokia. Choć Collodi umierając 26 października, był kompletnie nieświadomy jak niezwykłą i rozpoznawalną na całym świecie postać stworzył.

A zatem poznajcie ostanie wino z październikowej skrzynki: Guad Al Mare Maremma. I tu znów mamy w butelce tercet… dość egzotyczny nawet: włoski szczep Sangiovese, który za młodu uwodzi maliną lub truskawką, a dojrzewając nabiera dębowej szlachetności, nieśmiertelny Merlot, który w toskańskim słońcu nabiera jeżynowej a często nawet czekoladowych słodyczy i front men tego tercetu, którego przedstawiać nie trzeba – czyli Cabernet Sauvignon. To unikalne dzieło stworzyła rodzina Castellanich, która już prawie 120 lat zajmuje się uprawą winorośli, więc można im zaufać. Niezależni sommelierzy, którym też można zaufać przyznali temu winu 83 pkt w 100-stopniowej skali.

ZAREZERWUJ ZESTAW NA WINEZJA.PL

WB-—-kopia-2

Krzysztof Szubzda – aktor kabaretowy (kabaret Hrabi), ale to już raczej przeszłość. Teraz czuje się bardziej konferansjerem, felietonistą prasowym i radiowym (Radio 357), trochę też pisarzem (O życiu ze śmiertelnie poważnym humorem) i reżyserem filmowym (Czarna dama).

Wino to moja najnowsza pasja. Niestety moja wiedza enologiczna jest zbyt uboga, by się nią dzielić, ale czuję się w pełni kompetentny, by pogawędzić z Wami o dobrych okazjach do sięgnięcia po konkretne wino. Skoro food-pairing stał się ważnym elementem winiarskiego rytuału i wzbogacił przeżycia płynące z picia wina, to date-pairing może te doznania jeszcze tylko podnieść.

I dlatego powstał ten podcast!

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *