Strona główna » Blog eksperta » Południowe troski i radości

Południowe troski i radości


Siedzę sobie w piątym rzędzie Airbusa A320, niosącego mnie wprost z Lizbony do Warszawy. Wspominam sobie jeszcze gorące obrazy, uwiecznione przez ostatnie dni obiektywem aparatu. To był kolejny tak zwany „szybki wypad” z kraju, by zobaczyć jak ma się rocznik … Czytaj dalej


Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Dostępność: Więcej niż 24 szt.
74,99 zł

Dostępność: Więcej niż 24 szt.

Siedzę sobie w piątym rzędzie Airbusa A320, niosącego mnie wprost z Lizbony do Warszawy. Wspominam sobie jeszcze gorące obrazy, uwiecznione przez ostatnie dni obiektywem aparatu. To był kolejny tak zwany „szybki wypad” z kraju, by zobaczyć jak ma się rocznik 2016 w europejskich winnicach. Tym razem wybór padł na gorące Alentejo, leżące na południu Portugalii, tuz za rzeką Tag, pomiędzy Atlantykiem , Algarve i Hiszpanią.

Rozmyślnie napisałem „gorące”, bo takie nam się jawi w głowach. Bierze się to z wielu przyczyn, słusznych bardziej i mniej, jednak wynik jest taki, a nie inny. Tymczasem, po przyjemnie ciepłym wieczorze, rano obudził mnie… deszcz. Pomyślałem sobie: zbiory stop, a mój gospodarz  – Joao Porrugal Ramos, czyli legendarna postać portugalskiego winiarstwa nowej ery, pewnie się nie ucieszy. Tymczasem jego reakcja była zgoła odwrotna. Owszem – zbiory zatrzymano, lecz każdą kroplę deszczu ceni się tu jak rzadko gdzie. W tak ciepłym klimacie, te chłodne chwile pełne kropel wody, przynoszą wytchnienie winoroślom. Zaś owocom – tak cenioną tu świeżość i równowagę, którą mogą potem przekazać winom. Około południa nikt już nie pamiętał o deszczu, a jego jedynym świadectwem była tu i owdzie bardziej miękka gleba, a i to tylko tam, gdzie zamiast twardych, szarych łupków, znajdziemy nieco pulchnej ziemi, w z lekka czerwonej odsłonie. Razem z Joao, jego synem Joao-Mari i głównym enologiem, przemierzaliśmy portugalskie winnice, zatrzymując się przy różnych odmianach, próbując ich i oceniając ich stan zdrowia i gotowości do zbiorów. A te, jako że trwają już od dłuższego czasu, zdążyły dotknąć prawie wszystkich odmian białych, i właśnie zabrały się za pierwsze kiście w ciemnym kolorze. Koniec już prawie niedługo, tak gdzieś… za miesiąc. Takie są losy tych, którzy nie boją się podjąć rękawicy różnorodności w winnicach. Jednak znając efekty pracy bohaterów tego wpisu – oby nigdy ich nie zabrakło!

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *